

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościDyrektora z importu daj nam ministrze!
Strona 3 z 3 Swego czasu oglądałem spektakl Otella w brukselskiej operze La Monnaie, dyrygował Antonio Pappano. Z programu dowiedziałem się, że za parę lat zacznie on pełnić funkcję dyrektora muzycznego londyńskiej Covent Garden. W kraju nad Wisłą takie planowanie wydaje się niemożliwe nawet w odległej przyszłości. Przypomnijmy, że Pappano został dyrektorem Belgijskiej Opery Królewskiej w 1992 r., funkcję sprawował przez całą dekadę, do roku 2002. Przez ten czas budował poziom orkiestry i współtworzył politykę repertuarową La Monnaie, nadając temu teatrowi wyraziste oblicze. Obowiązujący od 2002 r. kontrakt z Covent Garden podpisał w roku... 1999. W Londynie ten wybitny dyrygent pracuje do tej pory. Tych parę informacji o karierze Antonio Pappano nie jest oczywiście czymś wyjątkowym. W ten sposób działają szanujące się, i widzów, instytucje kulturalne w cywilizowanym świecie. Zamiast burzyć Teatr Wielki i zaorać Plac Teatralny można pokusić się o osiągniecie sukcesu o wiele mniejszym kosztem. Wystarczy nie robić z gęby cholewy, w czym specjalistami są nasi politycy, i dotrzymywać zawartych umów. Kontrakt taki powinien być zawarty na co najmniej 5 lat, z zagwarantowanym budżetem i pełną swobodą w ramach tegoż budżetu. Swoboda powinna także dotyczyć niezbędnych redukcji etatów. Minister powinien stać po stronie nowego szefa, a nie związków zawodowych skupiających sfrustrowanych, niezrealizowanych "artystów". Długi okres gwarantowanego zatrudnienia jest niezbędnym warunkiem realizacji jakiejkolwiek koncepcji artystycznej. Jeżeli chcemy gościć w Polsce wybitnych reżyserów, śpiewaków czy dyrygentów, muszą być oni zapraszani z kilkuletnim wyprzedzeniem. Po kilku latach z pewnością zaczęłyby się pojawiać widoczne zmiany, dyrektor martwiłby się o wolny termin divy operowej, a nie zawracałby sobie głowę donosami związkowców o rzekomych nadużyciach. A widzowie, także spoza Polski, mogliby planować swoje wizyty w Operze Narodowej. Oczywiście o ile działałby sprawnie dział promocji i reklamy - ostatnio w Teatrze Wielkim odbyły się dwie estradowe prezentacje Wilhelma Tella Rossiniego, poziom koncertów był, w porównaniu z codziennością stołecznej opery, niezwykle wysoki. Widownia świeciła jednak pustkami, na mieście trudno było znaleźć jakiekolwiek afisze czy banery. W poprzednim akapicie dużo było trybu przypuszczającego. Żeby nie pozostał on przypuszczający, nowy dyrektor powinien pochodzić - jak Leo Bennhakker - z zagranicy. Tylko wtedy może pozwolić sobie na luksus zatrudniania dobrych śpiewaków i muzyków, zapraszania świetnych reżyserów i choreografów. Nawet nie będzie wtedy rozumiał, jak po polsku krytykują go ci wszyscy wspaniali znawcy i specjaliści, którym udaje sie wszystko jedynie w teorii. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||