

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościDyrektora z importu daj nam ministrze!
Strona 1 z 3 Dla każdego melomana istnieje pewien bardzo konkretny i dokładny wyznacznik pozwalający ocenić jakość dyrektora opery - jest to liczba wizyt, jakie składa on w budynku teatru operowego i suma pieniędzy, jakimi zasila kasę owego przybytku. Od dwóch lat Teatr Wielki w Warszawie na mnie nie zarabia niemal w ogóle. Gdyby nie gościnne występy Ewy Podleś w Tankredzie Rossiniego i kilka nieopatrznie odbytych wizyt, pewnie zapomniałbym jak wygląda wnętrze tego teatru. Teatru, w którym na początku lat 90. ubiegłego wieku bywałem co najmniej 10 razy w miesiącu. Z biegiem ostatniej dekady XX stulecia liczba spektakli, które chciałem obejrzeć, ciągle się zmniejszała, każdy kolejny dyrektor doprowadzał, moim zdaniem, do coraz większego kryzysu. Wydawało się, że kryzys ten został zażegnany przez dyrekcję Waldemara Dąbrowskiego i Jacka Kaspszyka: pojawili się nowi reżyserzy, którzy zaczęli tworzyć spektakle, jakich nie powstydziłyby się ważne sceny operowe Europy oraz zdecydowanie - i to jest fakt najbardziej istotny - podniósł się poziom orkiestry Teatru Wielkiego. Pojawiła się nadzieja, że warszawska opera wreszcie wychodzi z kryzysu i otwierają się przed nią (i melomanami) nowe, świetlane perspektywy. No a potem przyszły kolejne zmiany kolejnych dyrekcji. I coraz bardziej się niecierpliwię, że następna zmiana jakoś nie nadchodzi...
Coraz częściej pojawiają się głosy o jakichś klątwach spoczywających nad budynkiem przy Placu Teatralnym, o potrzebie zlikwidowania tej narodowej instytucji, itp. Wydaje mi się wszak, że zlikwidować trzeba przede wszystkim sposób powoływania szefów Opery Narodowej. I zdecydowanie przeciąć wszelkie powiązania, jakie łączą stanowiska dyrektorów przeróżnych instytucji kulturalnych z cyklami wyborczymi i szukaniem posad już to dla zasłużonych działaczy, już to przyjaciół tych ostatnich. I nawet jeśli zasłużony działacz miałby jakiś koncept na prowadzenie teatru operowego, to i tak nie może podejmować żadnych decyzji w dłuższej perspektywie, bo nie zna wszak dnia ani godziny... Skoro on dostał swe stanowisko w wyniku zerwania kontraktu z poprzednikiem, to i jego kontrakt nie jest bezpieczny. W ten sposób błędne koło się zamyka. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||