

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościBeethoven w Korei i Wagner we Włoszech
Strona 1 z 2
Beethoven w najśmielszych oczekiwaniach zapewne nie przewidywał, że po jego muzykę sięgać będą ludzie z Dalekiego Wschodu. A tak się stało podczas inauguracji nowego sezonu Sinfonietty Cracovii, gdy partię solową w jego Koncercie skrzypcowym D-dur op. 61 zagrała Bomsori Kim. Koreańska laureatka wielu konkursów muzycznych, w tym drugiej nagrody na XV Konkursie Wieniawskiego. Przyznam się wszak, że tego wieczora przywiódł mnie do Filharmonii przede wszystkim Jarosław Szemet, ukraiński dyrygent o częściowo polskich korzeniach, którego udziałem, mimo wciąż młodego wieku, jest błyskotliwa kariera artystyczna.
I nie zawiodłem się. Dramaturgię Beethovenowskiego koncertu rozplanował w bardzo przemyślany sposób, trzymając słuchaczy w niesłabnącym napięciu. Poza tym, ani przez moment, nie odczuwało się, iż do smyczkowego trzonu zespołu doangażowani zostali muzycy z sekcji dętej i kotlista. Miękka artykulacja przydawała szlachetności brzmieniu kwintetu, narrację budowało dobieranie skontrastowanych planów dynamicznych, podziw budziło ściszanie dźwięku. Na tym tle na początku gra solistki nie wyróżniała się szczególnymi walorami interpretacyjnym.
Po udowodnieniu umiejętności technicznych w mniej znanej kadencji Kreislera, za to o większym zacięciu wirtuozowskim od tej najczęściej wykonywanej, artyści mogli się bez reszty skupić na wyrazie. Nigdzie się nie śpiesząc, stosując spowolnienia muzycznego toku, nadali Larghettu zjawiskowy charakter pieśni bez słów. Przyśpieszenie powróciło w Rondzie, a zwłaszcza od kadencji niemal bez tchu zmierzając do kody. Podobnymi prawami rozwojowymi odznaczał się bis czyli Kaprys polski Grażyny Bacewicz, rozpięty między nieśpiesznym liryzmem szeroko płynących fraz a zawrotnym tempem i karkołomnymi figurami. Zgodnie z dawną tradycją, w części w pełni do niego należącej, kapelmistrz poprowadził partyturę IV Symfonii A-dur op. 90 „Włoskiej“ Felixa Mendelssohna z pamięci. Szemet, zwłaszcza w otwierającym temacie, operował, jak na mój gust, zbyt masywnym dźwiękiem. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||