

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościSalon Rossini u Signora Bruschino
Strona 3 z 3
Reżyserka zainscenizowała nawet pojedynek na laskę i parasolkę z udziałem głównych bohaterów. Mimowie też odegrali znaczące role amorków ze skrzydłami. Swoistą rewelację, stanowiącą dalszy etap rozwoju scenicznych projekcji, stworzył autor scenografii Wojciech Stefaniak włączając rzucanie na stojące dekoracje różnobarwnych świateł idealnie wpasowaneych w architekturę dosyć skomplikowanej scenografii. Nieustanne zmiany slajdów były jakby istotnym kontrapunktem opowiadania akcji przedstawienia, które nawet na sekundę nie traciło tempa.
W kalejdoskopie efektów wizualnych można było przeoczyć przygotowanie solistów i orkiestry kierowanej przez Karola Szwecha, a przecież urok Rossiniego kryje się głównie w dźwiękach (niezwykle popularna Uwertura), a zwłaszcza w śpiewie. Były tutaj oczywiście ansamble, tercety, kwartety, kwintety, ale nie można zapomnieć o mistrzowskich ariach koloraturowych w wykonaniu Aleksandry Kubas-Kruk.
Ogromnie forsowną rolę aktorsko-charakterystyczną Padre Bruschino wziął na siebie Witold Żołądkiewicz. Doskonale prezentował się amant – Florville Sylwester Smulczyński. Żaden z nich nie musiał nadużywać głosu, bo akustyka Teatru Stanisławowskiego tego nie wymaga, zresztą ogrom zadań aktorskich wykonywanych przez solistów skutecznie hamował belcantowe zapędy, śpiewu było tyle, ile trzeba, a recytatywy, zgodnie z tradycją odbywały się przy akompaniamencie fortepianu. Jednoaktowej operze, pokazywanej jednak w dwóch częściach, można chyba wróżyć długi sceniczny żywot, choć na początek przedstawień jest zaledwie kilka. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||