

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościŻywioły zaklęte w muzykę
Strona 1 z 2
Niektórych bardziej tradycjonalistycznych słuchaczy układ koncertu mógł wprowadzić w zakłopotanie. Czy to nie wygląda na „groch z kapustą” jeśli kameralny 10-osobowy zespół wokalny wciśnięty niemal na siłę obok grupy kontrabasów zaśpiewa XVI-wieczną piosnkę biesiadną z refrenem fa- la-la, a po trzech minutach, bez jakiejś przerwy orkiestra rozpocznie poważne akordy szkiców symfonicznych La mer Debussy'ego, które znamionują świt na morzu? Tymczasem chórek dyskretnie i bezszelestnie wycofał się za kulisy. Podobnie, po krótkiej przerwie po Debussym orkiestra zagrała 9-minutowy szkic pełen świstów i szelestów Atmosphères György Ligetiego, i znów bez nawet symbolicznej pauzy na oklaski chór kameralny czekający już z otwartymi nutami zaśpiewał stylizowany na madrygał współczesny utwór a’cappella Earth Song Franka Ticheliego.
Tymczasem wszystkie wymienione, całkiem do siebie nie pasujące pozycje, były realizacją ściśle wytyczonego programu koncertu tematycznego, który miał symbolizować muzycznie określone idee, ale zarazem otaczające nas żywioły – ogień wodę, powietrze i ziemię. Autor i egzekutor pomysłu, to obecny dyrektor artystyczny Filharmonii Narodowej Krzysztof Urbański, który zamierza m.in. w ten sposób wciągnąć słuchaczy w repertuar różnorodny i z bardzo odległych od siebie epok. Ten sam koncert wykonany parę dni wcześniej z orkiestrą Berner Symphonieorchester, został bardzo dobrze przyjęty. Czy polska publiczność też będzie nastawiona na takie zmiany? Melomani doświadczeni nie muszą się zniżać do poziomu debiutantów ani dyletantów, ale może i dla nich tego typu doświadczenie będzie interesujące. Może nawet nauczy ich większej tolerancji dla muzycznej różnorodności i niejednorodności, bo zwykle chóry a’cappella nie są zestawiane w czasie jednego koncertu z pełną orkiestrą symfoniczną. W przypadku koncertu zatytułowanego Żywioły taki „mezalians” dźwiękowy dokonał się i nikomu czapka z głowy nie spadła. Dyrygent Krzysztof Urbański zamiast krótkiej prelekcji przed publicznością tym razem zdecydował się opublikować credo tego wieczoru w dodanej do typowego programu koncertowego broszurze. Napisał tu m.in. „Niech ten wieczór stanie się okazją do wsłuchania się w głosy żywiołów, zarówno tych, które rozbrzmiewają ze sceny, jak i tych, które cicho odzywają się w nas samych”. Wymienione wyżej cztery kompozycje symbolizujące ogień, wodę, powietrze i ziemię, z których dwie były z konkretnym tekstem poetyckim, gdzie wykładano „kawę na ławę”, jeśli się im bliżej przyjrzeć wcale nie traktowały owych Żywiołów dosłownie, ale raczej aluzyjnie, czy metaforycznie. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||