

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościAgnieszka Nagórka – batuta to nie wszystko
Strona 4 z 5
I to zaowocowało triumfem na Międzynarodowym Konkursie dla Dyrygentów Operowych we włoskim Orvieto w 2008 roku. – Najprzyjemniejsza chwila z Orvieto to ogłoszenie wyników – wyczytane moje nazwisko z dodatkiem „Poland”! W konkursie brało udział 46 dyrygentów z całego świata. Konkurs jest unikatowy, bowiem kandydaci prowadzą wyłącznie dzieła operowe z udziałem orkiestry, chóru oraz solistów. Podczas zmagań konkursowych dyrygowałam operą „Cavaleria rusticana” Pietra Mascagniego. Ważne, aby podczas rywalizacji skupić się wyłącznie na sobie i realizacji własnych zadań. Trzeba być z muzyką, nie wolno jej wypuścić z rąk.
Gdyby miała Pani dyrygować tylko jednym utworem – jaki byłby to tytuł? – Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje od zawsze muzyka Pucciniego. Fascynuje mnie jako dyrygenta, jak dokładnie kompozytor podaje wskazówki wykonawcze w swoich partyturach. Może zatem „Madama Butterfly”? Jestem kobietą i niezwykle porusza mnie historia Cio-Cio-San poświęcającej się dla miłości oraz jej dramat polegający na zachowaniu godności w obliczu cierpienia. Nowa funkcja dyrektora ds. artystycznych w Operze na Zamku w Szczecinie to pewnie spory przeskok? – Dyrygowanie jest moją fascynacją, namiętnością, przygodą, pasją... Stanowisko dyrektora artystycznego stawia przede mną wiele nowych wyzwań, takich jak dobór repertuaru, rozwój zespołów artystycznych, działania edukacyjne, ale też wypracowanie kilkuletniej strategii, która nada teatrowi tożsamość i rozpoznawalny profil. Najważniejszym moim celem jest dobra jakość artystyczna szeregowych spektakli (nie tylko premier!). Potrzebna jest zatem systematyczna, profesjonalna praca pozwalająca wypracować zaufanie i wspólny język w zespołach. Chciałabym odczarować ciężar opery i baletu jako sztuki niezrozumiałej, trudnej i niedostępnej. Zmienić postrzeganie opery z elitarnej formy sztuki na głęboko osobiste i emocjonalne doświadczenia. To poznajmy bliżej Pani marzenia. Jaka powinna być Opera na Zamku? – Chciałabym, aby Opera na Zamku była miejscem debiutu utalentowanych, młodych śpiewaków. Już w listopadzie będę miała zaszczyt zasiąść w jury Międzynarodowego Konkursu Wokalnego imienia Bogdana Paprockiego i mam nadzieję, że „wyłowię” tam perełki. Ponieważ teatr dla mnie to przede wszystkim zespołowość, to chcę w codziennej pracy tworzyć szanse i przyjazne warunki rozwoju moich artystów. Sztuka może urodzić się jedynie tam, gdzie jest akceptacja. Marzę też, że tak jak kiedyś publiczność szczecińska przychodziła „na Irenę Brodzińską”, tak by teraz przychodziła na wypromowanych przez nas solistów. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||