

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościO czym przeczytałem w „Białym wielorybie“
Strona 1 z 2
W ramach świątecznych preferencji Wielkanoc zawsze stawiałem wyżej od przeżyć bożonarodzeniowo-noworocznych. Tak więc na redakcyjną sugestię o felieton w wiosennym nastroju, wybrałem opasły wolumin Marka Weissa Biały wieloryb liczący sobie 600 stron i wydany przed prawie dwoma laty. Leżał sobie na półce dotąd nie do końca przeczytany, bo ktoś powiedział mi, że w indeksie nazwisk jestem wymieniany aż 57 razy, konkurując tylko z Robertem Satanowskim (68) i żoną autora Izadorą (72).
Wykorzystując teraz Wielki Tydzień, (okres miłosierdzia i przebaczenia) zabrałem się do ponownego czytania. Biały wieloryb – podtytuł W pogoni za ideałem teatru operowego okazał się czytadłem zajmującym, organizującym przestrzeń życia osobistego i działalności zawodowej Marka Weissa, który dawniej nazywał się Grzesiński. Wielość podejmowanych tematów jest nacechowana skrupulatnością, refleksyjnością, wyrazistością osądów, dogłębną znajomością tematów i nie zawsze pozytywną, ale serdeczną oceną szeregu ludzi, z którymi Marek obcował za długiego już przecież życia. Są wśród nich Jerzy Artysz, Aleksander Bardini, Jerzy Bojar, Waldemar Dąbrowski, Bogdan Hoffmann, Katarzyna Hołysz, Jacek Kasprzyk, Sylwester Kostecki, Tadeusz Kozłowski, Agnieszka Kreiner, Bernard Ładysz, Andrzej Majewski, Ewa Michnik, Eugeniusz Mielcarek, Grzegorz Nowak, Wiesław Olko, Krzysztof Penderecki, Andrzej Straszyński, Emil Wesołowski, Janusz Wiśniewski i jeszcze wielu innych.
W doskonale napisanym tekście (Marek jest nie tylko reżyserem, ale również dyplomowanym polonistą) dostało się krytycznie i złośliwie Joannie Bruzdowicz, Zdzisławie Donat, Bogusławowi Kaczyńskiemu i Warcisławowi Kuncowi, a obok podziwu i sentymentu nawet Jerzemu Bojarowi i Adamowi Hanuszkiewiczowi. Wśród wartościowych i pouczających refleksji na temat własnych spektakli, ustrojowych uwag dotyczących życia w PRL-u (sam był niegdyś pionierem!) licznych ciekawych i wartościowych przyjaźni, barwnych dziejów jego życia osobistego i artystycznego, kreślonych pełnym swobody i talentu piórem, najbardziej dostało się Robertowi Satanowskiemu. Mimo, że to on właśnie powierzył Markowi do reżyserowania pierwszych 14 spektakli we Wrocławiu i Warszawie. Wtedy to Marek przeniknął osobowość, możliwości dyrygenckie i umiejętność kierowania teatrem swojego szefa. Wszystko to ocenił niezwykle krytycznie, że nie powiem negatywnie, wspominając w swej książce Satanowskiego kilkadziesiąt razy, zaraz po żonie, a tuż przede mną. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||