

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościO czym przeczytałem w „Białym wielorybie“
Strona 2 z 2
O mnie napisał tak: „Obaj z Pietrasem byliśmy w sztuce dyrektorowania uczniami Satanowskiego… Jestem przekonany, że w operze powinien to być dyrygent… Może się jednak zdarzyć, że za sterem stanie człowiek innej profesji, ale to musi być wyjątkowa osoba, związana z operą w sposób szczególnie głęboki. Taką osobą był z pewnością Sławomir Pietras… Przeniósł się z Łodzi i uczynił z tamtejszego Teatru Wielkiego jedną z najciekawszych w skali kraju scen muzycznych o świetnym repertuarze wykonywanym przez młody utalentowany zespół. Konkurencja między naszym Teatrem Wielkim, a łódzkim rozwijała się dynamicznie i dobrze służyła sprawie opery w Polsce. Pietras okazał się znakomitym dyrektorem i świetnym łowcą talentów. Był złotoustym mówcą, w przeciwieństwie do Satanowskiego i bezbłędnie potrafił promować w każdej wypowiedzi swój teatr i swoich ludzi. Górował nad moim dyrektorem także i tym, że nie był artystą i bez żadnej zazdrości o sukcesy umiał wychwalać śpiewaków, dyrygentów i reżyserów wiedząc, że ich blask spływa na niego i pomnaża jego dobra”.
Jest tam tego – pozytywnie i negatywnie – o wiele więcej, ale trudno, aby było inaczej, gdy się przepracowało z sobą wiele lat, uprawiając „szorstką przyjaźń”, podczas realizowania aż 25 wielkich produkcji operowych w Łodzi, Warszawie i Poznaniu.
Potem nastąpiła jego ośmioletnia dyrekcja w Operze Bałtyckiej, o czym marzył i zabiegał, choć się do tego nie przyznaje. Z wypiekami na twarzy czytam teraz jego liczne problemy, z jakimi musiał się zmierzyć na Wybrzeżu. Ale też odnosił niemałe sukcesy (między innymi te słynne bezpośrednie transmisje na kanale Mezzo). Niestety nie dzielił się wtedy nimi ze mną na bieżąco uważając, że zbyt krytycznie podchodzę do talentu i dokonań choreograficznych jego żony.
Konfrontując pracę reżysera z doświadczeniami dyrektora teatru szczególnie wzruszył mnie passus na str. 549: „Wyjeżdżając z Gdańska przyrzekłem sobie, że nie będę już rządził ludźmi i poświęcę się temu, za co ja tylko będę odpowiadał jako artysta. Literatura – to była dziedzina – do której przygotowywałem się na studiach i którą zdradziłem dla teatru. Postanowiłem do niej wrócić na zawsze”.
Mareczku, ponownie odkładając na półkę twego Białego wieloryba ponownie odkrywam, że jesteś niesfornym, niepokornym, ale równie wybitnym pisarzem, co reżyserem. W dalszej perspektywie spróbuj to pogodzić. Szkoda, że już nie pod moją dyrekcją! Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||