

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościEwa Podleś – impresaryjne wspomnienie
Strona 5 z 14
Tym większe było moje zaskoczenie, gdy krótko potem zatelefonował do mnie prof. Jerzy Marchwiński z pytaniem, czy przyjąłbym jego małżonkę do grona reprezentowanych przeze mnie artystów i zechciał otoczyć ją opieką impresaryjną na terenie Polski. Przy czym od razu zaznaczył, że propozycja ta jest jego absolutnie autonomiczną decyzją, nie opartą na żadnych rekomendacjach, a wyłącznie na jego i Ewy Podleś obserwacji mojej pracy; zarazem obiecał też swoją pomoc i współpracę. Jakże mógłbym odmówić! Praca na rzecz takiej gwiazdy to marzenie chyba każdej agencji impresaryjnej, zwłaszcza w powiązaniu z tak wspaniałą, jak się wkrótce okazało, współpracą z jej małżonkiem.
Pierwszą czynnością, po skonstruowaniu biogramu i umieszczeniu go na mojej stronie internetowej, była odpowiednia informacja do polskich instytucji artystycznych. I tu nastąpiło wielkie zaskoczenie – wielu dyrektorów miało dość słabe pojęcie kim jest Ewa Podleś, padło nawet pytanie o sfinansowanie jej podróży z… Kanady (bo tam rzekomo miała mieszkać), co dało bodziec do uzupełnienia biogramów, również tych dla potrzeb zagranicznych, o wyraźną informację, że artystka na stałe mieszka w Warszawie. Wielu dyrektorów zareagowało jednak niemal natychmiast, np. Grzegorz Nowak, nowy dyrektor Filharmonii Poznańskiej zaproponował już na jesień 2004 udział w estradowym wykonaniu Orfeusza i Eurydyki Glucka, a dyrektor Opery Bałtyckiej Włodzimierz Nawotka do także estradowego wykonania Włoszki w Algierze Rossiniego. Podobnie zareagował Michał Znaniecki zaraz po objęciu dyrekcji w Teatrze Wielkim w Poznaniu angażując Ewę Podleś do partii Azuceny w Trubadurze Verdiego, niestety też w wersji estradowej gdy okazało się, że dekoracje zdążyły „wyemigrować” za granicę by ratować budżet Teatru. Dość długa byłaby lista miejsc z występami Ewy Podleś w Polsce od 2004 roku, nie czas i miejsce aby je wyliczać, warto jednak wspomnieć, że były to zarówno wielkie ośrodki jak Teatr Wielki w Warszawie, Filharmonia Narodowa, NOSPR i wiele filharmonii, jak i mniejsze ośrodki jak Pałac w Antoninie czy festiwale w Mikołowie, Łańcucie, Sanoku, zgodnie ze znaną maksymą Ewy, że każdy koncert jest ważny, zarówno ten w Nowym Jorku, jak i ten w Nowym Sączu. Myślę, że istotne znaczenie miało też honorarium, jakie za zgodą artystki mogłem negocjować z organizatorami występów – wprawdzie uwzględniające niestandardową pozycję artystyczną Ewy, ale zarazem na tyle umiarkowane by nie groziło ruiną budżetu zapraszającej instytucji. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||