

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFestiwal George Enescu 2023 w Bukareszcie – wielkie święto muzyki
Strona 10 z 11
Oryginalnym pomysłem było przeplatanie podczas tego występu dzieła Schönberga krótkimi kompozycjami Carla Philippa Emanuela Bacha, Dariusa Milhauda, Beli Bartóka, Marice’a Ravela i samej Kopatchinskiej. Kolejnego dnia w tej samej sali mieliśmy okazję posłuchania wyśmienitej gry szwajcarskiej Zürcher Kammerorchester (Orkiestry Kameralnej Zurichu), która pod dyrekcją grającego partie solowe skrzypka Daniela Hope prezentowała program zawierający utwory Bacha, Enescu, Glassa, Pärta, Mendelssohna, Elgara, Silvestriego i Bartóka. Nie zawiodła też Manchester Camerata pod batutą Gábora Takácsa-Nagy’go, przykuwająca uwagę zajmującymi interpretacjami Romanian Rhapsody Enescu, Where the Bee Dancesna sopran (Teodora Brody), saksofon (Jess Gillam) i orkiestrę kameralną Nymana i Symfonii n°4 Beethovena.
Wysłuchaliśmy ponadto zagranego z polotem przez pianistów Jean-Efflama Bavouzeta i Alexandrę Dariescu Koncertu na dwa fortepiany i orkiestrę KV 365 Mozarta. Z kolei Camerata Salzburg, prowadzona przez swego koncertmistrza Gregory’ego Ahssa i przy udziale skrzypaczki Janine Jansen, czarowała pięknym i miękkim brzmieniem w symfoniach Haydna i Mozarta. Jak już wspomniałem w programie tegorocznej edycji festiwalu nie zabrakło koncertowej wersji Le Grand Macabre György Ligetiego, opery eksplorującej temat śmierci, ocierającej się o trywialność, a nawet obsceniczność, w dodatku zanurzonej w kreowanej za pomocą gry słów atmosferze humoru. I tylko szkoda, że niezależnie od celnie skompletowanej obsady solistów oraz zaangażowania świetnie przygotowanych i czujnie prowadzonych przez Arnauda Arbeta Orkiestry Filharmonicznej i Chóru George Enescu, nieoczywisty w odbiorze dla niewtajemniczonych melomanów język muzyczny tego dzieła spowodował, że po przerwie wiele miejsc na sali świeciło pustkami. Ze zjawiskim przeciwnym mieliśmy do czynienia na koncercie specjalizującej się w amerykańskim repertuarze berlińskiej Academy of American Music. Żywiołowym i często niemalże zachęcającym do tańca wykonywaniem utworów Shawa, Bernsteina, Teodorescu i Coplanda wznieciła ona wśród szczelnie wypełniającej widownię Ateneum publiczności wybuchy szczerego entuzjazmu. Zupełnie inny klimat, nasycony niemalże religijnym skupieniem i medytacją, panował podczas interpretacji Mszy h-moll Bacha, którą dosłownie celebrował stojący na czele zespołu Collegium Vocale Gent Philippe Herreweghe, jego legendarny założyciel. To wzniosłe, a zarazem tchnące intymnym kontaktem z sacrum zanurzenie się w duchowy świat mistrza z Lipska zamieniło się niemalże w ponadczasowe przeżycie mistyczne. Było to wykonanie kameralne, pozbawione ekstatycznych wybuchów, ale gęste w znaczenia, prowadzone przez Herreweghe’a zaledwie zauważalnymi, drobnymi gestami, nieznacznymi ruchami ciała czy spojrzeniem. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||