

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFestiwal George Enescu 2023 w Bukareszcie – wielkie święto muzyki
Strona 5 z 11
Na początku mojego pobytu na festiwalu miałem okazję uczestniczyć w koncertowym wykonaniu dwuaktowej opery Benjamina Brittena Billy Budd, metaforycznie traktującej o walce dobra ze złem, opowiadającej historię emerytowanego kapitana marynarki wojennej dręczonego wyrzutami sumienia z powodu poświęcenia przezeń życia młodego nowicjusza z załogi statku. W starannie skompletowanej obsadzie tego wykonania znalazły się tak doskonałe głosy jak baryton Ville Rusanen w roli tytułowej, tenor Peter Wedd jako Kapitan czy śpiewający partię Johna Claggarta bas Timo Riihonen i ucieleśniający Mr Flinta bas-baryton Andrew Foster-Williams.
Na czele Orkiestry Filharmonicznej i Chóru George Enescu stał fiński dyrygent Hannu Lintu, który bezbłędnie uwydatniał na planie muzycznym opozycję pomiędzy sferą indywidualną i zbiorową, zjawiskowo wydobywał falujące smyczki czy skutecznie pod kątem dramatycznym przeprowadzał interwencje instrumentów dętych. Ponadto sugestywnie brzmiały wznoszące się i opadające jak fale morskie partie chóralne, które przygotował Iosif Ion Prunner. Dodatkową atrakcją były rzucane w głębi sceny projekcje multimedialne Carmen Lidii Vidu, ilustrujące kolejne epizody libretta i tym samym przybliżające treść opery mniej obeznanym z twórczością Brittena słuchaczom. Podczas dwóch kolejnych wieczorów na scenie królowała niepodzielnie Bayerisches Staatsorchester (Bawarska Orkiestra Państwowa), którą prowadził Wladimir Jurowski. O jej pięknym brzmieniu można było się już przekonać podczas hipnotyzującej interpretacji preludium do Tristana i Izoldy Wagnera. Zaraz po nim w programie pierwszego wieczoru znalazł się Koncert fortepianowy a-moll Roberta Schumanna, wykonany przez pochodzącego z Uzbekistanu, a legitymującego się izraelsko-amerykańskim obywatelstwem pianistę Yefima Bronfmana. W jego nacechowanej intymnością interpretacji urzekały ulotne charaktery i nastroje, spontaniczność, romantyczna nastrojowość i prostota. Program występu efektownie zamknęła Symfonia n°4 Gustava Mahlera, w której pastoralne nastroje i klimat radosnej beztroski często ustępowały pod batutą Jurowskiego miejsca dwuznacznym, a nawet prześmiewczym akcentom o znacznie ostrzejszych konturach. Przepiękną partię sopranową z wyczuciem zaśpiewała przybyła z Wielkiej Brytanii Louise Adler. Następnego wieczoru z dużym zaciekawieniem wysłuchałem jednoczęściowej symfonii White Interment ukraińskiej kompozytorki Victorii Polevy. Literacką podstawą tego dzieła jest wiersz Giennadija Aigi Teraz zawsze pada śnieg. Jego strofy rozpływają się jakby w fakturze muzycznej i to właśnie rytm wersetów wyznacza kształt symfonii. Jej statyczna, zbudowana z dużych symetrycznych bloków forma wywołuje u słuchacza niemalże psychodeliczne efekty emocjonalne, kojarząc się z zapadaniem w otchłań łagodnego snu czy wciąganiem w wir. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||