

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFestiwal George Enescu 2023 w Bukareszcie – wielkie święto muzyki
Strona 8 z 11
Wraz ze swoim mężem, którym właśnie jest Dutoit, uraczyła podekscytowanych gości festiwalu swoją wizją Koncertu fortepianowego n°3 Sergiusza Prokofiewa. Już od pierwszej części gra legendarnej pianistki porywała udzielającą się radością i dynamizmem. Rodził się on na styku stale zmieniających się rytmów, wyciszanych nieraz epizodami o bardziej poetyckim charakterze, podawanymi przez Argerich ze sporą dozą czułości, w czym delikatnie wspierały ją interwencje klarnetu. I chociaż w pewnych momentach pojawiały się pewne niedokładności w realizacji detali partytury (sama pianistka reagowała na nie widocznymi grymasami), to przecież nie miało to żadnego znaczenia wobec tak wybitnej kreacji artystycznej.
Nic zatem dziwnego, że po zakończonym występie liczni słuchacze podchodzili wzruszeni do estrady, żeby obdarować solistkę bukietami kwiatów, a niekończącymi się oklaskami udało im się w końcu zachęcić ją do bisu, którym okazał się być fragment zjawiskowo zagranych Scen dziecięcych Roberta Schumanna. Trochę czasu wymagało przeniesienie się do zupełnie innych klimatów w prowadzonej z werwą i sprężystością przez Dutoit Symfonii fantastycznej Hectora Berlioza. Misterne zmiany tempa, interesująca i żywa melodyka oraz szybkie zwroty akcji gwarantowały tutaj wspaniałe muzyczne przeżycia. Podziw wzbudzała pełna kontrola nad dźwiękową materią, starannie wyważone proporcje brzmieniowe, wyrazistość i teatralne różnicowanie poszczególnych kwestii. Dużym odkryciem było dla mnie słuchanie gry angielskiego wiolonczelisty Sheku Kanneh-Masona, który ostatniego dnia mojego pobytu na festiwalu brawurowo interpretował Koncert wiolonczelowy n°1 Dymitra Szostakowicza, jeden z trudniejszych utworów, jakie w ogóle powstały dla tego instrumentu, między innymi z powodu nieustannej zmiany metrum. Kanneh-Masona nie tylko brawurowo pokonywał wszelkie techniczne wyzwania, ale także roztaczał przed nami szeroką paletę barw i wzbudzał zachwyt nieprzeciętną muzykalnością. Z widocznym entuzjazmem towarzyszyła mu przywołana wyżej orkiestra z Węgier, która - tym razem pod dyrekcją rumuńskiego dyrygenta Cristiana Mandeala - interpretowała jeszcze skomponowane przez Zoltána Kodály’ego w 1933 roku - z okazji osiemdziesiątej rocznicy powstania Stowarzyszenia Filharmonicznego Budapesztu – Dances of Galánta (Galántai táncok). Pod batutą Mandeali wykonaniu tego stylizowanego na orkiestrę cygańską utworu, z interwencjami klarnetu naśladującymi tradycyjny instrument tárogató, zabrakło jednak tak bardzo tu pożądanej lekkości, świeżości i elastyczności. Nie przekonała też jego dość powierzchowana wizja Symfonii n°2 Enescu, w której zabrakło wyważenia i eksponowania rozlicznych planów gęstej tkanki orkiestrowej, precyzji w przeprowadzaniu myśli muzycznych i budowania wielopłaszczyznowej narracji. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||