

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMischa Kozłowski – pianista to czujny i kreatywny kameralista
Strona 2 z 3
Czy udziela Pan śpiewakowi rad muzycznych, a może także wokalnych? – Tak, uważam to za swój obowiązek, przez co cały czas staram się być aktywny i czujny na obu tych polach. Nie muszę szukać przykładów daleko – mój brat Karol Kozłowski, który jest doświadczonym śpiewakiem, nierzadko prosi o radę w kwestii wykonywanych utworów, a ja często pytam go o sugestie nawet w przypadku pracy nad swoim solowym repertuarem. Bardzo istotne jest dla mnie partnerstwo w muzyce i wszelkie próby dominacji jednej ze stron w trakcie przygotowań czy wykonania uważam za absolutnie niewłaściwe podejście. Co za tym idzie, jestem zdecydowanym przeciwnikiem określania pianistów słowem „akompaniator”.
Oczywiście zdarza się tak w muzyce, że dana osoba ma rolę wiodącą, solistyczną, a druga bardziej towarzyszącą, wspierającą, akompaniującą. Niemniej nikt na śpiewaka nie powie „chórzysta”, na skrzypka w orkiestrze „tutti” i tak samo na pianistę nie powinno się mówić „akompaniator”. Jest to relikt zamierzchłych czasów, coś, co na Zachodzie uchodzi od lat za pewnego rodzaju faux pas. Oczywiście grając z kimś nie można apodyktycznie narzucać drugiemu artyście swojej wizji, obie strony powinny dbać o wzajemny komfort. Wszystko polega na wspólnie wypracowanym podejściu do wykonywanej muzyki.
A jakie jeszcze błędy popełniają soliści – śpiewacy? – Chyba najczęstszym błędem jest to, gdy śpiewak chce przede wszystkim usłyszeć swój głos. To taka podstawowa pomyłka. Wówczas głos zostaje niejako w śpiewaku i nie wychodzi z niego w całości na zewnątrz. Inna kwestia to częsty brak świadomości partytury – czy to w pieśniach, czy w ariach. Jeśli śpiewak swoją wiedzę o utworze opiera tylko na cudzych nagraniach i stara się mechanicznie powtórzyć to, co słyszy, to jest to droga na skróty, przez którą najczęściej podczas prób na żywo śpiewak nie jest w stanie się świadomie odnaleźć. Nie muszę dodawać, że „odkręcanie” zauczonych w ten sposób błędów może trwać dłużej niż wspomniana droga na skróty…
Czy dopuszcza Pan śpiewacze odstępstwa od zapisu partytury, np. dodatkową ornamentację? – Tak, jak najbardziej, niemniej tylko wtedy, gdy ma to uzasadnienie w muzyce i w praktyce wykonawczej. W wykonawstwie historycznym dopuszcza się obecnie większą swobodę, czego jestem zwolennikiem, zwłaszcza w muzyce wczesnobarokowej, barokowej czy wczesnoklasycznej. Zdarzają się takie praktyki w utworach kameralnych Haydna czy Mozarta, co potrafi wnieść wiele świeżości do wykonywania dzieł, które są bardzo popularne. Poza tym w ariach da capo, np. u Rossiniego, są przyjęte rozmaite sposoby wykonywania kadencji. Tutaj zdarzają się prawdziwe arcydzieła, kadencje, które pamięta się bardzo długo. Oczywiście ważne jest, żeby nie było ich w utworze zbyt wiele – mniej najczęściej znaczy więcej.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||