

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościGenialna „Butterfly” w deszczu
Strona 1 z 2
Patrzę na mapę Polski, gdzie możnaby zorganizować letni plenerowy festiwal operowy z prawdziwego zdarzenia, odporny na polską pogodę, prezentujący własne rozwiązania artystyczne, a nie adaptujący spektakle powstałe w warunkach teatralnych i następnie przenoszone w plener. Miejscem najlepszym jest Opera Leśna w Sopocie. Ale w Trójmieście powstawały już nie raz różne koncepty, jedne mniej trwałe od drugich. Póki nie weźmie się za to Opera Bałtycka (ale tak z sercem i wytrwałością), nic z tego nie będzie. Podobno w tym roku spróbowano z Holendrem tułaczem z wcale dobrym rezultatem. Ale jedna jaskółka nie czyni jeszcze wiosny… Do letniego festiwalowego rozgrywania spektakli operowych w plenerze widzę jeszcze kilka miejsc na Dolnym Śląsku. Ale o tym może kiedy indziej…
Wróciłem właśnie z Bregenzer Festspiele, corocznego festiwalu operowego nad Jeziorem Bodeńskim. W międzynarodowych gremiach odbiorców sztuki operowej trwa nieprzerwalna dyskusja, które z najsłynniejszych tego typu wydarzeń stoi na poziomie najwyższym; Arena di Verona czy Bregenzer Festspiele.
Za pierwszym przemawia przeszło stuletnia tradycja, monumentalne inscenizacje, włoski repertuar, największe nazwiska występujących śpiewaków, 16 tysięcy widzów na każdym spektaklu i niemal gwarantowana pogoda pod letnim włoskim niebem.
Za drugim stoi odwaga i wszechstronność repertuarowa, ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań inscenizacyjnych i scenograficznych, śmiałe posługiwanie się grupami statystów i tancerzy, obsadzanie w partiach solowych artystów najmłodszych generacji, z głosami perfekcyjnymi i odpornymi na śpiewanie w warunkach plenerowej sceny na jeziorze, – bywa to niestety często – przy krańcowo zmiennej pogodzie.
Tak było 6 sierpnia 2023 roku na spektaklu Madama Butterfly, który codziennie grany jest już drugi sezon przed siedmiotysięcznym audytorium. Tym co zobaczyłem i usłyszałem zostałem powalony i przyciśnięty do muru. Reżyser Andreas Homoki wypełnił ruchem niemal każdy takt partytury. Nie odbiegając od didaskaliów libretta stworzył Japonię w sensie ruchowym, scenograficznym i kostiumowym niemającą nic wspólnego z dotychczasową tradycją udawania krainy kwitnącej wiśni. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||