

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPóki co, należy bywać w Janowie
Strona 1 z 2
Znalazłem się wśród pól i lasów pomorskich, otoczony kwiatami i niezwykle trafnie dobranymi ludźmi, tworzącymi zgrupowanie nazwane Wioska artystyczna – Janowo. Na stałe liczy ona tylko czworo mieszkańców (!). Leży 7 km. od brzegu Bałtyku i można się do niej dostać tylko samochodem, rowerem, na miotle, lub – jeśli ktoś lubi i może – piechotą z Rewala, Niechorza, lub Trzęsacza.
Powiedzieć, że to czarowna kraina – to mało! Przed sześciu laty odkrył ją prezes Mirosław Kuliś – właściciel „Angory”, puścił w ruch swą wybujałą wyobraźnię i krok po kroku wykreował letnie zjawisko artystyczne, które powinno się rozmnożyć po całym kraju. Tylko skąd wziąć równych Mirosławowi Kulisiowi kreatorów kultury: przedsiębiorczych, odważnych do granic ryzyka, pomysłowych i znajdujących porozumienie z artystycznie skrajnie różnorodnymi partnerami.
To też w Janowie spotykamy Kamila Retkiewicza, zręcznie koordynującego działalność poszczególnych agent wioski oraz Joanne Moszyńską-Kowal, mającą do powiedzenia ostatnie słowo we wspólnej kuchni. Jest ona prowadzona poniekąd na zasadzie komuny. Uczestnicy wrzucają do słoja z napisem „na wyżywienie” 20 zł. dziennie od osoby, a zakupione produkty pozostają do dyspozycji członków „sekty” od rana do wieczora, umieszczone w lodówce lub na kuchennych stołach. Dania obiadowe serwowane są późnym popołudniem, przygotowane kolejno przez mieszkańców według ustalonego grafiku. Późne śniadania i obiady wynikają z przedłużających się nocnych debat po spektaklach, najpierw z udziałem przybyszów z nadmorskich okolic, a potem już tylko w gronie lokatorów wioski.
W sąsiadującej z salą widowiskową Galerii wiszą obrazy, stoją zabytkowe meble i oryginalny bufet, w którym własne wypieki (doskonałe!!) sprzedaje 17-letni Eryk Kowal, a towarzyszy mu 18-letnia wolontariuszka Marysia Kowalska, oboje z Łodzi, jeszcze przed maturą. Wszystko to czynne jest od południa, a każdego wieczora dokładnie o godz. 20:15 dźwięk ręcznego dzwonka obwieszcza początek kolejnego spektaklu i należy czym prędzej zajmować miejsca na widowni dobrze wyposażonej w sprzęt oświetleniowy i akustyczny (zarządza tym po mistrzowsku Grzegorz Stępień), która może pomieścić nawet 200 widzów, gdy zajdzie taka potrzeba.
Nie było takiej podczas moich pierwszych wieczorów rozpoczynających cykl „Wielcy Polacy’’, którym przed laty zdołałem zainteresować mieszkańców i kuracjuszy mojego Lądka-Zdroju. Mówię mojego, bo jestem jego obywatelem honorowym, ambasadorem i inicjatorem Lądeckiego Lata Baletowego. Mimo to zmieniający się jak pogoda w górach miejscowi działacze zlikwidowali ten mój kilkunastoletni cykl, w którym zaprezentowałem aż 107 największych postaci w naszych dziejach, czyniąc to comiesięcznie w przepięknym zabytkowym Domu Zdrojowym „Wojciech”, każdorazowo ledwo pomieszczającym zasłuchanych widzów. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||