

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
„Czarodziejski flet“ w Szczecinie
Strona 1 z 2
Począwszy od czasów Mozarta, to jego finałowe dzieło operowe stanowi ozdobę każdego szanującego się teatru operowego. W kręgu dyrektorów teatrów dawniej mówiło się, że antreprener rozpoczynający swą kadencję premierą Fletu daje tym samym znać, że jest wolnomularzem, jako że idee masońskie ukrył w jego treści zarówno librecista Emanuel Schikaneder, jak i poprzez swą genialną muzykę sam Wolfgang Amadeusz. Obaj byli zresztą masonami.
Polska tradycja inscenizowania Czarodziejskiego fletu jest bardzo dawna, bo sięga roku 1802, kiedy to Wojciech Bogusławski odkupił od wrocławskiej loży masońskiej muzykę i tekst tego dzieła, bo tam przyjaciele genialnego kompozytora ukryli partyturę i libretto przed zemstą rozjuszonych wiedeńskich „braci”, za ukazanie w spektaklu wolnomularskich obrzędów i tajemnic.
Nie dopatrzyłem się śladu tej historii w szczecińskiej inscenizacji Fletu, którą powierzono ambitnej reżyserce Natalii Babińskiej. Przygotowała spektakl klarowny, równoważący jego wymowę filozoficzną z fabułą na poziomie bajki dla dzieci. Dyskusyjna jest jego dwujęzyczność. Mianowicie dialogi mówione realizowane są po polsku, a teksty śpiewane soliści i chór wykonują po niemiecku, czyli w oryginale. Tak więc polski odbiorca pozbawiony jest rozumienia treści śpiewanych i nie w pełni zaradzają temu napisy nad sceną. Czarodziejski flet jest szczytowym osiągnięciem niemieckiego singspielu, czyli muzyczno – komediowej śpiewogry, którą dla jej prawidłowej percepcji byłoby dobrze grać w jednolitej wersji językowej.
Bogate elementy reżyserii Natalii Babińskiej budzą uznanie, zwłaszcza prowadzenie ról protagonistów, umiejętne ukrycie chórów poza obszarem sceny, muzykalne rozwiązanie fragmentów zespołowych i sprawny przebieg całości przedstawienia. Towarzyszyła temu wysmakowana scenografia Aleksandry Reda (przydałoby się więcej światła, za co odpowiada Maciej Igielski) i udane kostiumy tej samej projektantki.
No a teraz obsada, złożona aż z 18 solistów, toteż na zagranie Czarodziejskiego fletu nie każdy teatr może sobie pozwolić. Jej rewelacją okazała się Królowa Nocy w wykonaniu Marty Mazanek-Matuszewskiej, którą natychmiast porwałbym na największe sceny świata, gdybym był ich dyrektorem, ale niestety nie jestem. Równie doskonale jako Pamina zaprezentowała się Julia Pliś, świetnym Papagenem okazał się Jędrzej Suska, a Sarastrem Karol Skwara. Dawno nie słyszałem tak dobrze zestrojonego tercetu Trzech Dam (Aleksandra Bałachowska-Jagusz, Julita Jabłonowska i Anna Kopytko). |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||