

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Manon Lescaut w Torre del Lago
Strona 2 z 2
Po spektaklu Sylwester zgodził się ze mną, ale cicho i pokątnie, aby ani żona, ani polscy melomani tego nie słyszeli. Pozostała obsada złożona wyłącznie ze śpiewaków włoskich bardzo nam się podobała, chociaż były to role niewielkie, ale zagrane i zaśpiewane bez zarzutu.
Reżyserował Massimo Gasparon, firmując również inscenizację, scenografię, kostiumy i oświetlenie całości. Imponowały wspaniałe przeźrocza rzucane na całą powierzchnię sceny, precyzja techniczna zmian dekoracji, a przede wszystkim uroda całości widowiska podkreślana bogactwem kostiumów i świetnie śpiewającego licznego chóru. Jeszcze raz potwierdziło się, że we Włoszech pracują profesjonalni reżyserzy, świetnie przygotowani do zawodu i dogłębnie znający materię inscenizowanego dzieła. W moim doświadczeniu takim właśnie był Renzo Giacchieri, który kierując Festiwalem Arena di Verona wyreżyserował nam w Łodzi Łucję z Lammermoor. Ale spotykałem go również kilkakrotnie, jako realizatora spektakli Pucciniego w Torre del Lago.
Festiwalowy amfiteatr plenerowy posiada ponad 4000 miejsc. Spektakle rozpoczynają się dopiero o godz. 21:30, aby wszystkie efekty świetlne mogły zostać precyzyjnie odebrane przez publiczność. Zamiast dzwonków, z głośników płynie motyw chóru rybaków z Butterfly zagrany jednokrotnie, dwukrotnie i trzykrotnie, począwszy od kwadransa przed spektaklem.
Tego wieczoru, była to sobota 2 sierpnia, pogoda w Toskanii była bezchmurna, a temperatura przekraczała 42 stopnie C. Spojrzawszy na pierwsze gwiazdy na niebie od strony jeziora poczułem „ochłodzenie” tylko do … 35 stopni. Po przerwie i rozpoczęciu IV aktu zasłuchany i zapatrzony poczułem najpierw pierwsze krople, a wkrótce zalewającą nas gwałtowną ulewę. Para głównych bohaterów miała jeszcze odśpiewać finałowy duet na amerykańskiej pustyni. Niestety pierwsi uciekli ze sceny. Za nimi od pulpitu podążała dyrygentka z partyturą na głowie, aby nie zmoczyć ondulacji. Muzycy w popłochu chronili instrumenty przed zalaniem, a publiczność tłumnie chroniła się pod pobliskimi drzewami mimo, że bilet wstępu (przynajmniej mój) kosztował 121,50 Euro w 15 rzędzie, nr miejsca 31, przy czym Grand Tour otrzymuje zwykle znaczne upusty.
Ten przypadek daje odpowiedź na pytanie, dlaczego w Polsce niemożliwe są letnie festiwalowe przedstawienia plenerowe, chociaż i w ojczyźnie opery niespodziewane ulewy też się zdarzają. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||