

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Lato Baletowe a nie Festiwal Tańca
Strona 1 z 2
Wśród wielu atrakcji 25. edycji Lądeckiego Lata Baletowego, niepotrzebnie od pewnego czasu nazywanego Międzynarodowym Festiwalem Tańca, skupię się na dwóch wydarzeniach, ważnych dla rozwoju polskiej sztuki tańca.
Jako inicjator tego przedsięwzięcia oraz obywatel honorowy i ambasador Lądka Zdroju (z czego jestem niezmiernie dumny), ubolewam nad międzynarodowymi ambicjami Karoliny Sierakowskiej, cennego i pracowitego dyrektora tego Festiwalu. Mimo jej osiągnieć, starań i zabiegów, lądecka prezentacja nigdy nie otrzymała takich środków finansowych, które mogłyby udźwignąć koszty międzynarodowej rangi tej imprezy. Tegoroczny, zresztą niezapowiedziany w programie i zorganizowany w ostatniej chwili występ zespołu gruzińskiego, to jeszcze nie międzynarodowość. Chociaż tańczenie fenomenalnych ludowych tancerzy, przedzielone śpiewaniem pięknych pieśni gruzińskich przez leciwą grupę wokalistów pamiętających zapewne Rewolucję Październikową, było niewątpliwą atrakcją dla tłumnej publiczności festiwalowej, oczekującej tego samego dnia późnowieczorowego pokazu super interesujących prac młodych choreografów Polskiego Baletu Narodowego (Eugenie Hecquet, Gianni Melfi, Kristóf Szabó, Anna Hop i Joanna Drabik).
Umieszczenie w programie w ostatniej chwili „rozrywkowych” Gruzinów, było czymś takim, jakby bezpośrednio przed muzyką Krzysztofa Pendereckiego zaserwować recital Zenka Martyniuka, z oczywistą szkodą dla ambitnych tancerzy warszawskich.
Nie podobała mi się również inicjatywa Nowe przestrzenie – Wodna Scena – Zalew Stara Morawa, znacznie oddalona od Lądka i prezentująca wielce osobliwą choreografię Bartłomieja Malarza oraz spektakl Łabędzie, którego bałem się obejrzeć po przeczytaniu, że jest „... oparty na partycypacji i integracji... osób z niepełnosprawnością wzroku, ... z udziałem osób niewidomych i słabowidzących, inspirowanego... (!) Jeziorem łabędzim.” W swym długim i bujnym życiu widziałem już łabędzie w wieku sędziwych kur i kaczek, Odettę – Odylię podejrzewaną o romans z ambasadorem sowieckim, książąt mogących być dziadkami przedmiotów swych romantycznych uczuć, a nawet osiłków płci męskiej, odgrywających jak najbardziej kobiece łabędzie. Ale niewidome „ptactwo” na scenie, to ponad moją wyobraźnię!
Natomiast zgadzam się z publicznością, że zespół „Śląsk” jest od kilkudziesięciu lat naszą narodową dumą, nawet jeśli prezentuje program okrojony repertuarowo i obsadowo, z taśmą magnetofonową zamiast orkiestry, ale w przepięknych kostiumach, osadzonych na wciąż atrakcyjnych dziewczynach, ale coraz bardziej leciwych tancerzach i śpiewakach. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||