Radzę to przeczytać…

Opublikowano: poniedziałek, 19, czerwiec 2023 06:38
Pietras Sławomir

Zbliżają się wakacje, więc pora poprawić zawstydzająco niską statystykę polskiego czytelnictwa zwłaszcza, że czytanie wartościowych książek może być próbą oderwania się od przerażająco ogłupiającej rzeczywistości. A na czytanie podczas urlopu jest zawsze więcej czasu.

 

Z czeluści domowej biblioteki wybrałem Dzikie orchidee Bogusława Kaczyńskiego wydane w roku 1983 i do dziś brylujące elegancją formy, atrakcyjnością tematyki i barwnością języka. W tych szkicach Boguś opowiada, czy Maria Callas w nocy po otwarciu Teatro Regio w Turynie płakała, o swojej znajomości z Rosettą Pampanini, Fiorenzą Cosotto, Leonem Wójcikowskim, Adą Sari, Ewą Bandrowską- Turską, Birgid Nilsson. Snuje barwne dzieje polskiej operetki oraz impresje z przeszłości Metropolitan Opera i polskich gwiazd tam występujących.  Szkoda, że zarządzający majątkiem pozostawionym przez Bogusława Kaczyńskiego trwonią pieniądze nic nie znaczących chałtur z jeszcze mniej znaczącymi wykonawcami, zamiast wznawiać popularyzatorsko bezcenne prace literackie Bogusia, na czele z Dzikimi orchideami właśnie.

 

To samo dotyczy opublikowanego w roku 1985 przez bydgoskie wydawnictwo „Pomorze” tomiku esejów pt. W teatrze dźwięku i ruchu pióra przedwcześnie zmarłego Jana Berskiego. Znaliśmy się z tym autorem jeszcze z czasów młodości. Ba! – mieliśmy nawet z sobą trochę do czynienia , ale coś   nie przepadaliśmy za sobą. On – z wykształcenia tancerz, z natury trochę fantasta, z zawodu ciągły poszukiwacz dobrych dla siebie rozwiązań życiowych, przedwcześnie umierając pozostawił ten właśnie tomik, napisany więcej niż interesująco, pełen własnych przemyśleń, zaskakujących wniosków, przy obfitym zasobie wiedzy, z którą swobodnie dzieli się z czytelnikami. A rozprawia kolejno o literackiej spuściźnie Ryszarda Wagnera, działalności „prekursora rosyjskiej sztuki baletowej”, francuskiego choreografa i baletmistrza Mariusza Petipy, fenomenie repertuarowym spektaklu Giselle, epizodach twórczych Stanisława Moniuszki związanych z baletem, „dlaczego dzieła sceniczne Karola Szymanowskiego nie weszły do żelaznego repertuaru naszych teatrów”, wreszcie super interesujący esej o Teatrze Pantomimy Henryka Tomaszewskiego oraz wywiad z Teresą Kujawą pt. Ruch – musisz go sobie wyobrazić przeprowadzony po mistrzowsku, co jest zasługą głównie autora słuchającego, co mówiła ta jakże wybitna postać polskiego baletu drugiej połowy ubiegłego stulecia. Redaktorem tego tomiku był przed prawie 40. laty – aż trudno w to uwierzyć – mój sąsiad z góry Henryk Martenka. Niechże więc przerwie choć na chwilę felietonowe smagania nikczemników polskiej polityki i opowie nam o współpracy z Janem Berskim!


Następnym, ale tym razem opasłym tomem, jaki sugeruję do przeczytania na wakacjach jest Dyrygowanie. Sprawa życia i śmierci. Tę rozmowę – rzekę przeprowadziła  Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz z wybitnym dyrygentem Antonim Witem, pierwszym absolwentem tej profesji z klasy prof. Henryka Czyża. W młodości związany był z Filharmoniami w Poznaniu i Bydgoszczy, Orkiestrą Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie. W wieku dojrzałym kierował katowickim WOSPRiTV (epoka Wita – 17 lat w Katowicach) i wreszcie dyrekcja Filharmonii Narodowej w latach 2002-2014.

 

Ta rozmowa jest fascynująca nie tylko dzięki umiejętnościom narracyjnym Antoniego Wita, klarownością jego wypowiedzi, odwagą i celnością przekazywanych myśli, ale również dzięki kompetencji i trafności prowadzenia rozmowy przez Agnieszkę Malatyńską-Stankiewicz. Wśród wielu wrażeń, jakie zapamiętałem z tej lektury jest poczucie wdzięczności, hołdu i przywiązania jakie Antoni składa co kilka stron swemu pedagogowi, wychowawcy i idolowi Henrykowi Czyżowi, oraz małżonce  Zofii, przez całe  lata towarzyszce i organizatorce życia męża-dyrygenta.

 

Ostatnią pozycją wydawniczą, którą polecam moim czytelnikom na wakacje jest rozmowa Jerzego Sosnowskiego z Krzysztofem Antonim Meissnerem pt. Fizyk w jaskini światów, wydaną przez Bibliotekę „Więzi” dosłownie przed kilkunastoma tygodniami. Autor nie ma nic wspólnego z dyrygowaniem, komponowaniem, śpiewaniem czy tańczeniem. Jest profesorem na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się teoretyczną fizyką cząstek elementarnych. Obecnie współpracuje z pewnym laureatem Nagrody Nobla „w obserwacyjnym poszukiwaniu śladów poprzedniego wszechświata”.

 

Poznałem go. To fantastyczny gość. Wie o muzyce więcej, niż my wszyscy o tej jego fizyce. Ciągle próbuję wniknąć, co ma do powiedzenia w swej książce. To fascynujące!

 

W dziedzinie czytelnictwa nadchodzący sezon wakacyjny zapowiada się o wiele lepiej, niż te wszystkie wredne przewidywania polityczne. A więc miejmy dystans i trzymajmy się!

                                                                  Sławomir Pietras