Przegląd nowości

„Adina“ Rossiniego w reżyserii Friedricha Nietzschego

Opublikowano: czwartek, 30, czerwiec 2022 09:20

Naprzód muszę wytłumaczyć się z tytułu. Otóż Friedrich Nietzsche, w którego czasach śpiewacy grający amantów bywali w słusznym wieku oraz potężni nie tylko duchem, ale i ciałem, zaproponował, aby dla uwiarygodnienia akcji scenicznej, ukryć ich w kanale orkiestrowym, a role ich mimicznie odgrywaliby aktorzy. Traf zdarzył, że pierwotnie przewidziany tenor koreański Hyunduk Kim nie dojechał i w ostatniej chwili zastąpił go Tomasz Świerczek, który przede wszystkim skupić się musiał na pośpiesznie opanowanej partii wokalnej.

 

Adina 1

 

Stąd umieszczono go przy pulpicie nieco poniżej podium, na którym rozgrywała się akcja, ponieważ mieliśmy do czynienia z wykonaniem półscenicznym w ramach Rossiniowskiego IV Royal Opera Festival, a zastąpiła go na nim asystentka reżysera Eleonora Calabrò. Gioacchino Rossini działał w czasach, gdy kompozytor nie tyle tworzył dzieła sztuki, ile dla zarobku produkował do pewnego stopnia użytkowy repertuar. Stąd posiłkowanie się wcześniejszymi utworami, najczęściej o zupełnie odmiennej treści (w przeszłości podstawienie świeckiego tekstu do utworu liturgicznego lub na odwrót określano mianem kontrafaktury).


W Adinie w kulminacyjnym momencie ansambl, oparty na efekcie crescenda, brzmi niczym finał pierwszego aktu Cyrulika sewilskiego. Mamy więc do czynienia ze zszywaniem materii muzycznej, acz dokonywanym ręką mistrza. Poza tym jednak Rossini dość konwencjonalnie zestawia środki swego wypracowanego stylu kompozytorskiego, a więc charakterystyczne ozdobniki oplątujące linię melodyczną, zarówno w partiach żeńskich, jak i męskich.

 

Adina 2

 

To także aria di bravura Fragolette fortunate tytułowej bohaterki, składająca się z kontrastowych części: lirycznej i popisowej, z których rozwiną się niebawem kawatyna i cabaletta. W przypadku Kalifa mamy do czynienia z trzyczęściową arią di capo D'intorno al serraglio, w której ostatnie ogniwo jest powtórzeniem pierwszego, tyle że bardziej wirtuozowskim, i wykorzystywanej, jak w tym przypadku, jako aria di furore (gniewu).

 

Adina 3

 

Akcja zmierza do lieta fine czyli szczęśliwego zakończenia, okupionego jedynie śmiercią poczciwego ogrodnika Mustafy, który sprzyjał kochankom, a nie doczekał się nawet własnego numeru. Wcielił się w niego turecki bas Gökmen Şahin. Z kolei autorką kostiumów jest Turczynka Cennet Aydoğan, w czym widzieć można bezpośredni związek z treścią opery. Na przełomie stuleci XVIII i XIX modne były bowiem opery o fabule orientalnej. A więc Oszukany kadi Glucka, Mozartowskie: Zaida i Uprowadzenie z seraju, Karawana do Kairu Grétryego, a w Polsce Sułtan Wampun Elsnera i Marcinowa w seraju Kurpińskiego. Także Rossini miał już w swym dorobku Turka we Włoszech. Poza Mozartem jednak żaden z nich w najmniejszym stopniu nie zaprzątał sobie głowy orientalną stylizacją muzyczną. Orkiestra krakowskiej Filharmonii rozmieszczona została pod estradą tak że, siedząc na balkonie, mogłem poczuć się jak w operze, nie widząc dyrygenta Luciano Acocellę.

 


 

Pod jego batutą brzmiała ona imponująco, również sekcja blachy z puzonami i waltorniami, przydając wykonaniu prawdziwie symfonicznych znamion. Dla solistów i chóru męskiego wzniesiono dodatkowe podium. Być może przemieszczanie się śpiewaków na nim miało wpływ na nieco spłaszczony tembr ich głosów. Lida Antola, fiński sopran lirico spinto, w tytułowej partii w znacznej mierze pomyślnie radziła sobie z techniką koloraturową.

 

Adina 5

 

Wielce obiecującym okazało się zastępstwo Tomasza Świerczka jako jej ukochanego Selima, którego lekki tenor typu di grazia posiada znaczną łatwość wznoszenia się do oktawy dwukreślnej. Może jedynie usytuowanie: bliżej orkiestry, a w pewnym oddaleniu od reszty ansamblu, zakłócało proporcje brzmieniowe pomiędzy nimi. Znaczną nośnością odznaczał się natomiast meksykański basso cantante Emmanuel Franco w roli Kalifa.

 

Adina 4

 

W inscenizacji Jochena Schönlebeta jest on lokalnym dyktatorem otoczonym kultem jednostki (chór z proporcami z jego podobizną). Zgodnie z niemiecką praktyką mamy zatem do czynienia z dostosowaniem akcji do realiów wychodzących naprzeciw doświadczeniom współczesnych widzów, choć czyniącą to w oględny sposób, głównie za pomocą strojów (chór przebrany w ferszalunki). Adina należy do najrzadziej wystawianych oper Rossiniego. Liczba jej wznowień od czasów lizbońskiej prapremiery nie zamknęła się w dziesiątce. Znamienne, że nie tylko w Rosji policmajstrzy kierowali teatrami (Siergiej Muchanow w Warszawie), ale i po przeciwnej stronie kontynentu w Portugalii, a mianowicie Diego Ignacio de Pina Manique, który zamówił ten utwór.

                                                                                Lesław Czapliński