W stulecie śmierci związanego z Krakowem Władysława Żeleńskiego oraz ćwierćwiecze zgonu rodem z Warszawy, ale przez resztę życia osiadłego w Moskwie Mojsieja Wajnberga (Mieczysława Weinberga), ich kompozycje wypełniły drugi koncert festiwalu „Muzyka polska odNova” (Kraków 10 września). Obydwie kantaty Żeleńskiego to utwory okolicznościowe, rządzące się wynikającymi z tego prawami. Z jednej strony oznacza to przystępność języka muzycznego, z drugiej jednak naznaczenie znacznym piętnem muzycznego patosu (eksponowanie instrumentów dętych blaszanych), a także przewagę rytmów marszowych, podkreślanych dodatkowo uderzeniami talerzy.

Obydwie przeznaczone na chór męski i orkiestrę odznaczają się przy tym znakomitym opanowaniem kompozytorskiego rzemiosła, dotyczącym między innymi instrumentacji. Pierwsza, Hymn do pracy, powstała z okazji Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 roku i w kulminacji przywołuje Mazurka Dąbrowskiego.

Druga, mająca uczcić jubileusz Józefa Ignacego Kraszewskiego, obchodzony w Krakowie w 1879 roku w przebudowanych Sukiennicach na potrzeby Muzeum Narodowego, jest bardziej rozbudowana i w środkowej części zawiera solo barytonowe. Cieszyła ucho świetna kondycja chóru męskiego Filharmonii Krakowskiej, również w ustępach śpiewanych a cappella, przywołując najlepsze czasy tego zespołu. W zupełnie odmienny świat dźwiękowy przenosi XV Symfonia „Wierzę w tę Ziemię” op. 119 Mojsieja Wajnberga, poza, może, finałową apoteozą, również utrzymaną w hymnicznym tonie. Dla symetrii występuje w niej chór żeński oraz dwoje solistów: sopran i baryton.
Muzyczna narracja rozwija się prawem kontrastu pomiędzy ostro tnącymi, dysonansowymi akordami orkiestrowego tutti, a kameralną, momentami nieomal punktualistyczną fakturą, ale opracowanie ustępów do wierszy Michaiła Dunina na ogół nie wznosi się ponad solidną, ale konwencjonalną, dość bezosobową retorykę. Wajnberg przez całe swoje twórcze życie pozostawał w bliskich relacjach z Dmitrijem Szostakowiczem, również w rozumieniu ulegania wpływom tamtego (jego Piętnasta stanowi poniekąd dwugłos z Czternastą autora Leningradzkiej).

Wobec nich zdaje się w pełni znajdować zastosowanie opinia Józefa Elsnera względem Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego i Fryderyka Chopina: zdolność niepospolita w przypadku pierwszego, szczególna zdolność, geniusz muzyczny drugiego. O ile Szostakowicz w odniesieniu do swoich utworów zniósł wszelkie rozważania co do ich nowoczesności bądź zachowawczości, o tyle u Wajnberga dają się zauważyć oznaki wtórności i epigonizmu.
Nie potrafiło tego zmienić pełne pietyzmu wykonanie Orkiestry i chóru żeńskiego Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Sebastiana Perłowskiego, z udziałem młodych śpiewaków: Sylwii Ziółkowskiej oraz Wiktora Jankowśkiego (w ubiegłym roku wystąpił jako Władysław Jagiełło w koncertowym wykonaniu Jadwigi, królowej Polski Karola Kurpińskiego), ujmujących słuchaczy świeżością i urodą swych głosów, przy jednoczesnej dojrzałości technicznej, pozwalającej operować nimi z pełną swobodą, a zarazem naturalnością. Według Danuty Gwizdalanki, autorki monografii Wajnberga, krakowskie wykonanie jego XV Symfonii było prawdopodobnie w ogóle jej pierwszą publiczną prezentacją?
Lesław Czapliński