

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościWśród przyjaciół Mozarta
Strona 2 z 3
Miała więc premiera Don Giovanniego jakiś urok nowości i szpanu. A że jest to opera wielkoobsadowa można się było rozkoszować dobrymi głosami zaproszonych do Warszawy artystów. Złych głosów nie zaproszono, co miało tę wadę, że na najmniejszej scenie operowej w kraju, a może i w Europie, robiło się tak głośno, jakby śpiewano do mikrofonów. Ekstremum decybeli nadeszło podczas wykonania z chórem radosnego i buntowniczego Viva la liberta!.
W obsadzie drugo-premierowej znaleźli się znakomici wykonawcy – postać tytułową kreował wysoki, przystojny, dobrze zbudowany a jednocześnie szczupły Artur Janda. Jego bas doskonale radził sobie z Mozartowską frazą, gorzej wypadła natomiast scena mordowania Komandora – Grzegorza Szostaka.
Zamiast szpadą Giovanni najpierw walił po głowie metalowym świecznikiem, który natychmiast się rozleciał, a potem dusił serwetą ze stołu. Wszystko to trwało dosyć długo, a krwi jakoś nie było widać. Już sprawniej przebiegała scena zabójstwa w pamiętnej parafrazie Don Giovanniego na scenie Teatru Wielkiego w reżyserii Grzegorza Jarzyny – tam zalotnik walił głową Komandora o brzeg wanny. Bardzo dobre wrażenie sprawił alter ego tytułowego bohatera, czyli Leporello – Adam Zaręba. Głos czysty, brzmiący basowo, do tego duża sprawność aktorska, więc ogromnie go było żal, gdy Donna Elwira przywiązała nieszczęśnika do pionowej rury i zabawiała się brzytwą sugerując, przez dobre pięć minut, że zaraz poderżnie mu gardło. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||