Przegląd nowości

Gry i zabawy toaletowe

Opublikowano: środa, 17, czerwiec 2020 18:15

Chcecie się pośmiać z byle czego, jak dzieci? Idźcie do Wrocławskiego Teatru Lalek na przedstawienie Kręcipupa, albo obejrzyjcie ten spektakl on line. Wychwycenie sensu w tym półgodzinnym dziełku wymaga pewnego poziomu dojrzałości – „wszystko jest sztuką”, albo niedojrzałości – „wszystko jest zabawą”. Najbardziej nieodpowiedni wiek dla percepcji tego typu działań teatralnych to okres 10-16, kiedy zainteresowanie światem zaczyna się obracać do wewnątrz.

Krecipupa 1

 

W anonsach zapraszających rodziców z dziećmi sprawa jest prezentowana w sposób dosyć zawoalowany – „aktorzy posługują się sprzętami domowego użytku”, albo, że jest to „opowieść o niepowstrzymanej potrzebie ruchu i niemożności powstrzymania się od kręcenia”. Powiedzmy jednak wprost – owe symboliczne domowe sprzęty to rolki papieru toaletowego, nowiutkie ubikacyjne sedesy i proste gumowe „udrażniacze” do ścieków na drewnianej rączce. Zaś co do potrzeby nieustannego kręcenia się – to panowie niczym chippendalesi w namiętnym tańcu zrywają z siebie marynarki, koszule, spodnie i zostają w białej bieliźnie (choreografia Maćko Prusak).

 

Krecipupa 2

 

Całe przedstawienie wykonują w zasadzie w takim niekompletnym stroju. My, bywalcy przybytków Melpomeny nie takie „kostiumy” oglądaliśmy na teatralnych występach, więc żadnego zgorszenia ani zdziwienia się od nas nie usłyszy. A dzieciom w przedziale 1-5, to się podoba, bo jest zupełnie bez znaczenia. A co się dzieje dalej? Panowie siadają na przygotowanych sedesach twarzami do siebie (jak maluchy na nocnikach) i prowadzą niemą konwersację. Z rolek papieru toaletowego urządzają sobie obserwacje jak przez lornetki, później owe przyrządy optyczne zaczynają odgrywać rolę wielkich białych oczu, albo loków na głowie, albo stają się rodzajem pełzającej larwy jakiegoś owada, albo wreszcie, lekko odwinięte pełnią funkcję szarf w ewolucjach gimnastyki artystycznej.


Szerokie pole do popisu mają również „udrażniacze” na rączce. Można nimi próbować przepychać zatkany kibel – nawiasem mówiąc, to mało efektywne i nie zalecane. Można rzucając je pionowo na podłogę tworzyć namiastki roślin, albo paliki do slalomu – i tutaj okazuje się, że sedesy są na kółkach i panowie organizują wyścigi. Kulminacją zabawy jest rozmowa dwóch sedesów, w których klapy pełnią rolę ruchomej szczęki.

 

Krecipupa 3

 

Gdy szmery i śmiechy na widowni zaczynają niepokojąco cichnąć przedstawienie się kończy, panowie wciągają szybko spodnie i zapraszają dzieci do dalszej zabawy. Warto powiedzieć parę słów o artystach .Jest to autorski pomysł i wykonanie dwóch uzdolnionych absolwentów wydziału lalkarskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Tomasz Maśląkowski to zarazem reżyser, scenarzysta i autor scenografii, zaś Grzegorz Mazoń jest wyróżniającym się aktorem, muzykiem, samoukiem, multiinstrumentalistą i oczywiście autorem muzyki w Kręcipupie.

 

Krecipupa 4

 

Są tutaj zaproponowane melodyjne formy taneczne wykonywane na jakimś instrumencie elektronicznym, miejscami wchodzi też perkusja solo. Nie braknie w spektaklu także kilkuminutowych sekwencji całkowitej ciszy, wzbogacanej rzecz jasna śmiechem dochodzącym z widowni. Osoby z pewnym doświadczeniem życiowym zapewne zostaną nawiedzone wspomnieniami, jak dawno temu szanowano papier toaletowy będący artykułem deficytowym, jak pracownicy nawet tak szacownych instytucji jak filharmonie wynosili z zakładowych toalet niedokończone rolki, aby pochwalić się zdobyczą w domu. Ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie.

                                                                                Joanna Tumiłowicz