

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Królowa śniegu” – prapremiera opery Hansa Abrahamsena
Strona 3 z 4
Mogą razem powrócić do domu, Królowa Śniegu nie ma już nad nimi mocy. Gdy wracają okazuje się, że są już dorośli, lecz pozostali dziećmi w swych sercach. Andersen kończy swą baśń przytaczając cytat z duńskiego psalmu kościelnego. Aspekt religijny był bowiem dla niego bardzo ważny. Nie jest on chyba równie ważny dla Abrahamsena, bo cytuje psalm na zakończenie tylko w pół zdania, bez wymienienia imienia „Jezus”, jak to czyni Andersen. No cóż inne czasy, inna metafizyka. Bo że metafizyka jest w operze obecna, co do tego nie mamy wątpliwości. Królowa Śniegu nazwana jest tu „uniwersalnym jestestwem”, jej partia powierzona zostaje bas-barytonowi. Słowo-klucz, które Królowa Śniegu (jak ją zwał, tak ją zwał) każe znaleźć Kayowi, by mógł uzyskać wszechwiedzę, okazuje się być słowem „wieczność”. Cichemu zakończeniu opery, gdzie bohaterowie w przyśpieszonym tempie osiągają dojrzałość, starość i zanurzają się w śmierci („wieczności”?) towarzyszy beznamiętne tykanie zegara (w wykonaniu „uniwersalnego jestestwa”).
W drodze na poszukiwanie Kaya Gerda trafia do pałacu książęcego, który reprezentuje sobą krainę wiecznego szczęścia i beztroski (skojarzenia z euforyzujacymi środkami lat 70-tych są tu wyraźnie widoczne), lecz Gerda wie, że to nie jest właściwa droga i wyrywa się z odurzenia by dalej wędrować coraz dalej na północ, w poszukiwaniu obiektu swej miłości. Opera pełna jest elementów bajkowych: śpiewajace kwiaty (chór żeński), przemądrzałe wrony (jedna śpiewana przez tenora, druga przez kontratenora), pomocny renifer (partia tańczona), zaczarowany „krzak gorejący”, szalony lot nad śnieżnym krajobrazem – wszystko poparte masami muzyki z dodatkiem szmerów, bardzo wysokich tonów (być może wyprodukowanych elektronicznie, ale to trudno było rozstrzygnąć) podporządkowane zostaje w kopenhaskiej inscenizacji efektom wizualnym. Reżyser przedstawienia, Francisco Negrin, oraz reżyserzy światła: Bruno Poet i Matt Daw zaangażowali bowiem firmę Playmodes Studio z Barcelony specjalizującą się w instalacjach świetlnych, by wyczarować na scenie zupełnie niespotykany świat – zorzy polarnej, migotających konstrukcji, które wraz z masywnymi blokami oszczędnych dekoracji, całkowicie zdominowały przedstawienie. Wrażenie było czasami oszałamiajace, zwłaszcza kiedy gra świateł popierana była przeogromnymi falami muzyki. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||