

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościIle Pendereckiego w Pendereckim?
Strona 3 z 3
Jeśli ktoś się doszukiwał czaru oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia w II Symfonii Krzysztofa Pendereckiego, to jego pragnienia zaspokoiło dyskretne czterokrotne napomnienie kolędy Cicha noc. Jednak cały utwór zdecydowanie post-Mahlerowski i post-Wagnerowski, był niezwykle mroczny, miejscami tragiczny i dramatyczny. W Symfonii tej, której data powstania 1980 mówi każdemu Polakowi bardzo wiele, mamy znów pełnię rozwiniętego języka muzycznego, wypracowanego prze kompozytora po odejściu od ideałów awangardy. Czy jednak na Festiwalu wieńczącym jubileusz 85-lecia najważniejszego autora we współczesnej polskiej muzyce musimy za każdym razem konfrontować daty powstania dzieł i dedykacje, a nie po prostu słuchać i podziwiać niezwykłą wyobraźnię twórcy?
Takie refleksje nasunęły się podczas wykonania Koncertu fortepianowego Zmartwychwstanie. To był swego czasu jeden z najgoręcej krytykowanych utworów Mistrza, a autorem muzycznych filipik był nie byle kto, bo natchniony muzykolog Andrzej Chłopecki. Zarzucił on twórcy Koncertu pisanie pod publiczkę, tani sentymentalizm, nieznośny patos, kiczowatość. Jeszcze inni znajdywali w utworze podobieństwach do Beethovena, Chopina, Schumanna, Liszta, Brucknera, Brahmsa, Czajkowskiego, Griega, Paderewskiego, Mahlera, Rachmaninowa, Ravela, Karłowicza, Bartóka, Enescu, Prokofiewa i Szostakowicza. Rzeczywiście Krzysztof Penderecki pod wrażeniem tragedii ataku na WTC w Nowym Jorku dopisał do komponowanego capriccio patetyczny chorał powtarzany aż trzy razy i nagranie audio bicia dzwonów w Katerze w Reims, co wydłużyło kompozycję o drugie tyle, ale czy twórca ma pozostać obojętnym na wydarzenia, które go otaczają? I ciekawa rzecz – czas wygładza kanty i unieważnia spory. Dziś słuchamy Koncertu fortepianowego w niejakim oddaleniu czasowym od tamtych wydarzeń. Mamy zresztą zupełnie inne problemy, a Koncert Krzysztofa Pendereckiego jest po prostu dziełem, które opiera się upływowi czasu, jest bogate estetycznie, doskonałe kompozycyjnie, atrakcyjne dla słuchaczy i solisty. Grała tym razem Muza Rubackyte z Litwy, grała posługując się nutami, co świadczy, że kompozycji nie ma w swoim stałym repertuarze. Podobnie było z wiolonczelistą Amidem Peledem. A zatem z popularyzacją muzyki Krzysztofa Pendereckiego jest jeszcze trochę do zrobienia. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||