

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Simon Boccanegra” Verdiego w Opéra de Paris
Strona 5 z 5
Tym bardziej zatem szkoda, że tej fascynującej interpretacji muzycznej nie dorównała wizja plastyczna Calixto Bieito. Na początku mogło się wprawdzie wydawać, że reżyser znalazł odpowiedni klucz do zajmującego opowiedzenia nam historii o miłości i nienawiści, rywalizacji i przebaczaniu, politycznych konfliktach i pragnieniu zemsty czy o tworzących tu dramaturgiczny węzeł relacjach pomiędzy córką i ojcem. Punktem wyjścia pracy inscenizacyjnej było skoncentrowanie się na postaci Simona Boccanegry i analizie jego skomplikowanej psychologii, na dotarciu do jego najbardziej intymnych pragnień, marzeń, wspomnień i koszmarów. To dlatego proponowany nam obraz ewokuje freudowską teorię, według której mózg człowieka staje się jakby jego prawdziwym i jedynym domem.
Ów dom, inaczej mówiąc podświadomość, przybiera w omawianej inscenizacji formę szkieletu statku (scenografia Susanne Gschwender), który wolnym ruchem obraca się wokół własnej osi. Jego wnętrze wypełniają pomosty i schody, po których przemieszczają się odziani we współczesne stroje (Ingo Krügler) protagoniści. Taki widok przywołuje też romantyzm morskiej rzeczywistości, z którą niemalże organicznie związany jest Simon Boccanegra. Problem polega jednak na tym, iż owa ciekawa idea nie znajduje w pracy Bieito swego dalszego rozwinięcia, a obrotowy ruch szkieletu statku wprowadza monotonię i narastające uczucie znużenia. I nawet wyświetlane w tle projekcje wideo, ukazujące ekspresyjne zbliżenia twarzy poszczególnych bohaterów nie są w stanie ożywić dramaturgicznej narracji. Ponadto razi statyczność działań scenicznych, często ograniczonych do konwencjonalnych póz operowych. Niektóre pomysły mogą nawet intrygować, jak choćby widok umierającej córki Fiesco, według reżysera pozbawionej życia właśnie przez niemogącego się pogodzić z jej związkiem z Boccanegrą ojca. Jej duch snuje się po scenie przez cały czas trwania przedstawienia i towarzyszy kolejnym wydarzeniom. Ciekawy jest zamysł nadania postaci Simona Boccanegry wymiaru christianicznego, kiedy w akcie pierwszym stoi on - niemalże zlinczowany przez tłum - z szeroko rozłożonymi rękami podtrzymywany przez swoich bliskich. Kiedy indziej Bieito zaskakuje jednak zbyt kontrowersyjnymi rozwiązaniami, kiedy na przykład wyświetla na opuszczonej jeszcze kurtynie obraz zmarłej i nagiej Marii, po której ciele i wokół której biegają szczury. Ogólnie rzecz ujmując rzeczona inscenizacja nie przypadła publiczności do gustu, skoro na zakończenie spektaklu jej spora część przywitała reżysera głośnym buczeniem. Leszek Bernat |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||