

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości40. Innsbrucker Festwochen Der Alten Music
Strona 5 z 6
Zresztą w związku z opisanymi okolicznościami całe przedsięwzięcie zostało w naturalnym odruchu poświęcone pamięci Curtisa. Pod względem muzycznym rzeczona realizacja dostarczyła wielu pozytywnych wrażeń. Przede wszystkim Onofri, prowadzący od klawesynu Ensemble Innsbruck Barock (trzynastu muzyków pochodzących z Uniwersytetu w Salzburgu), potrafił wydobyć z partytury Cestiego szeroki wachlarz efektów dźwiękowych i atmosfer, od komizmu do akcentów patetycznych, od parodii do fantastyki. Wykazał też dogłębną znajomość barokowej retoryki. Obsada solistów składała się w większości z laureatów zeszłorocznej edycji rozgrywającego się w ramach Innsbrucker Festwochen der Alten Music Konkursu Wokalnego imienia Cestiego (to jeszcze jeden sposób na uhonorowanie tego związanego z historią miasta kompozytora). Szczery entuzjazm wywołał występ włoskiej sopranistki Arianny Venditteli (Lucinda) demonstrującej ujmującą sztukę swobodnego i niezwykle plastycznego frazowania. Obok niej palmę pierwszeństwa zdobyli wenezuelski kontratenor Rodrigo Sosa Dal Pozzo, śpiewający z dużą wrażliwością rolę Flammira, oraz kreujący postać Leilo Bradley Smith. Podobać się też mogli sprawni wokalnie i aktorsko Yulia Sokolik (Emilia), Rocco Cavaluzzi (Pancrazio), Ludwig Obst (Fronzo), Konstantin Derri (Scorbio), Francisco Fernández-Rueda (Filandra) czy Jeffrey Francis (Teodoro/Mose).
Libretto Le nozze in sogno, autorstwa Pietro Susiniego, jest w dużej mierze „przegadane” i to niezależnie od wymuszających szybki rytm akcji „numerów”. Niemniej cechuje go duże zróżnicowanie sytuacyjne i gatunkowe, a także zdecydowanie humorystyczne zacięcie. Rozgrywająca się we włoskim Livorno akcja jest wyjątkowo skomplikowana i zagmatwana, a jej głównym wątkiem jest popularny w tamtych czasach temat perypetii miłosno-małżeńskich. W zakresie inscenizacyjnym z dziełem Cestiego dość nieudolnie próbował sobie poradzić reżyser Alessio Pizzech, którego zadanie było dodatkowo utrudnione tym, że przedstawienie zostało pokazane na dziedzińcu tutejszego Uniwersytetu. Interesującym pomysłem okazało się przeniesienie akcji opery w bliższe nam czasy i rozgrywanie jej w scenografii (Davide Amadei) przypominającej port handlowy. Trudno natomiast było zaakceptować ograniczenie akcji scenicznej do niewybrednych gagów o niejednokrotnie seksualnej konotacji, frenetycznych gestów, dziwacznej mimiki i męczącej nadpobudliwości wszystkich wykonawców. To dlatego, pomimo na siłę wprowadzanych przez reżysera „atrakcji” (na przykład wypuszczanie w powietrze baloników), spektakl czasami się nieznośnie dłużył. Wielka to szkoda, bo odkrywanie nieznanego dzieła na tak prestiżowym festiwalu zasługiwało na lepsze traktowanie pod względem inscenizacyjnym. Poza opisanymi realizacjami operowymi miałem jeszcze okazję uczestniczyć w uroczystym koncercie, jaki Alessandro De Marchi poprowadził w przepięknym, będącym siedzibą najstarszej w Europie szkoły chóralnej kościele Stiftskirche Wilten. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||