

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFelietony Sławomira Pietrasa
Strona 3 z 3
Następnymi będą felietony baletowe, a potem być może najbardziej interesujące, nazwane przeze mnie felietonami niemuzycznymi. Uwolniłem się w nich – przynajmniej na chwilę – od spraw opery i baletu, którym poświęciłem ponad czterdzieści lat swej codziennej pracy za biurkiem, na widowni, na scenie i zapleczu teatrów operowych Bytomia, Wrocławia, Poznania, Łodzi i Warszawy. Na początku obecnego stulecia zetknąłem się w Łodzi z Mirosławem Kulisiem, który zaproponował mi, aby pisać co tydzień w „Angorze”. O czym mam pisać? – zapytałem, a on odpowiedział po prostu: „Pisz co chcesz!”. I tak się stało, pod wspólnym hasłem „Wejście dla artystów”. Być może to zawołanie w przyszłości stanie się tytułem kolejnego tomu. Jest jeszcze jeden zbiór, któremu grozi osobna edycja. Są to felietony dla medyków, które publikuję co miesiąc w „Gazecie lekarskiej”. Namówił mnie do tego sam prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz. Na co dzień natomiast toleruje tak pojętą promedyczną twórczość dr Ryszard Golański, naczelny tej Gazety, preferując opisywane przeze mnie liczne związki medycyny ze sztuką. W ten sposób wpadłem w uzależnienie od zajęcia felietonisty. Objawia się to nieustannym myśleniem, czym należy zająć czytelników w nadchodzący właśnie poniedziałek. Tak jest co tydzień, co miesiąc, co rok… i tak bez końca. W częstych, aczkolwiek zwykle przypadkowych kontaktach z czytelnikami słyszę, że każdorazowo rozpoczynają przeglądanie „Angory” od „Wejścia dla artystów” na str. 9. Mówią to zapewne dla sprawienia mi przyjemności, ale jest wielu takich, którzy konfrontują swoje doznania, oceny i poglądy z tym, co przeczytają każdorazowo pod moim nazwiskiem. Ilość czytelników „Angory” jest bowiem tygodniowo o wiele większa, niż widzów jakiegokolwiek teatru operowego w skali całego roku. Profesji prawnika nauczono mnie na Uniwersytetach Jagiellońskim w Krakowie i Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zawód dyrektora teatrów operowych opanowałem sam w drodze samokształcenia, podpatrywania mistrzów, różnych wyjazdów studyjnych i okupionych ciężką krwawicą własnych doświadczeń. Natomiast od wielu lat mówienie o tym wszystkim, publiczne komentowanie zjawisk zachodzących w sztuce, ćwiczenie odwagi w nazywaniu rzeczy po imieniu i odróżnianie wartości od pozorów, stały się obowiązkowymi atrybutami moich felietonów. Nie zdradzę, którzy mistrzowie tego gatunku są dla mnie wzorem. Wyjawię tylko szereg nazwisk ludzi o zawartości głów, z których przez całe życie pozwolili mi czerpać, bez czego nie nauczyłbym się nigdy pisania. Kazimiera Duryńska, Franciszek Urbański, Wanda Łuszczki, Zbigniew Jaśkiewicz, Eugeniusz Mielcarek, Jerzy Waldorff, Alojzy Andrzej Łuczak, Danuta Baduszkowa, prof. dr Witalis Ludwiczak, Antonina Kawecka, Robert Satanowski, Barbara Horowicz-Śliwińska, Stanisław Piotrowski, Jan Kulczyk, Roger Grivel, Maciej Prus, Krystyna Janda. Ale to wcale nie wszyscy… Wracając do felietonów, życzę przyjemnej lektury! Informację o możliwości uzyskania publikacji można uzyskać Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub na Allegro. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||