

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Lohengrin” w Dreźnie z polskimi akcentami
Strona 6 z 7
Na początku warto zaznaczyć, że oglądana inscenizacja została zrealizowana w 1983 roku przez Christinę Mielitz, ma więc blisko 33 lata, ale ogląda się ją jeszcze dzisiaj z prawdziwą przyjemnością, tym większą, że już dzisiaj nikt tak nie wystawia oper Wagnera. Inscenizacja jest niemal punkt po punkcie wierna Wagnerowskim didaskaliom, chociaż może momentami irytować nieco bezwładnym przemieszczeniem się chórów z prawej na lewą stronę sceny i odwrotnie. Można by też dyskutować o kilku innych reżyserskich pomysłach, jednak nie można jej odmówić dramaturgicznej zwartości, udanej konstrukcji dużych scen zbiorowych i czytelnego prowadzenia głównych protagonistów. Jest to zarazem inscenizacja mocno osadzona w muzyce, efektowna teatralnie i zrealizowana z dużym rozmachem.
Największą wartością tego przedstawienia jest jego rewelacyjny poziom muzyczno-wokalny. Nad pierwszym czuwał Christian Thielemann prowadzący oglądane przeze mnie przedstawienie (25 maja) z symfonicznym rozmachem eksponując przy tym całe romantyczne bogactwo partytury oraz brzmieniowe niuanse. Muzyka Wagnera pod jego wytrawną batutą płynie spokojną szeroką, niczym nie skrępowaną falą, pulsując właściwym rytmem, ujmując pięknymi pianami i zachwycając znakomicie rozplanowaną dramaturgią. Drygent świetnie przy tym buduje muzyczny klimat każdej sceny i aktu. Lohengrin pod dyrekcją Thielemanna ma właściwą dawkę liryzmu i magiczną atmosferę silnych namiętności i narastającego w muzyce dramatu, dzięki czemu przykuwa uwagę słuchacza od pierwszych taktów poprowadzonej w mistrzowski sposób uwertury. Równie wysoka ocena należy się wykonawcom partii wokalnych, wśród których brylowali Anna Netrebko i Piotr Beczała. Oboje stworzyli znakomite kreacje wokalno-aktorskie. Netrebko kreśli swoją kreację subtelnym aktorstwem, a jej finezyjnie prowadzony głos o pięknym wyrównanym brzmieniu jest pełen ciepła i liryzmu, ale kiedy trzeba bez trudu osiąga dramatyczne tony. Już pierwsza aria Einsam in trüben Tagen zachwyca delikatnością niewinnego dziewczęcia niezbyt świadomego w jakiej znalazła się sytuacji. Każda następna scena potwierdza jej wokalne mistrzostwo, w którym sposób prowadzenia frazy i piękne nośne piano stanowią najistotniejszą wartość. Z kolei Piotr Beczała zaprezentował swobodne, miękkie prowadzenie frazy, co ma w sobie coś z włoskiego belcanta. Znakomicie brzmiący w każdym rejestrze głos i świetna technika, oraz dojrzałe aktorstwo pozwoliły mu na stworzenie obrazu prawdziwie romantycznego bohatera. Wysłuchanie pięknie zaśpiewanej arii In fernem Land oraz duetu z Elzą Das süsse leid Verhalt w III akcie sprawiało wielką przyjemność i jeszcze większą satysfakcję. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||