Przegląd nowości

Figaro u Hrabiego

Opublikowano: piątek, 19, czerwiec 2015 13:09

Można nową premierę Wesele Figara przygotowaną z okazji 25 Festiwalu Mozartowskiego Warszawskiej Opery Kameralnej interpretować na kilka sposobów. Jako wykonanie jednego z największych arcydzieł muzyki światowej było ono poprowadzone trochę zbyt ciężko przez Zbigniewa Gracę, a i reżyseria Wasyla Wowkuna pozbawiona została wdzięku należnego Mozartowi. Interesujące były natomiast niektóre kreacje aktorskie, co nie zawsze łączyło się z maestrią wokalną.

Wesele,WOK 1

Prawdziwą psychologicznie i krwistą postać Hrabiego stworzył Andrzej Klimczak. Szczególnie w scenie ujawnienia rodziców Figara pokazał on talent aktorski, w czym pomógł mu reżyserski pomysł, aby Hrabia zajmował się malowaniem obrazów. Od strony wokalnej artysta ten miewał już lepsze role, choć wciąż jego kreacje są na przyzwoitym poziomie. Bardzo dobrze spisał się Figaro – Artur Janda. Była bardzo sprawny ruchowo, swobodny aktorsko, a wokalnie chyba najlepszy z całej męskiej obsady. Ma głos dźwięczny, wyrównany we wszystkich rejestrach, o ładnej barwie. Hrabina Anna Mikołajczyk doskonale zaśpiewała arię Porgi amor, ślicznie frazując w dynamice piano, czasami jednak jej głos wydawał się nadmiernie ostry. Aktorsko nie wykazała się wielką inicjatywą. Powierzono jej dodatkowo (bezsensownie) rolę matki – zwłaszcza w momencie, gdy narzeka, że czuje się samotna pojawia się na scenie mały chłopiec, którego zaraz zabiera ze sobą pokojówka.


Później o dziecku już ani widu, ani słychu. Zuzanna w wykonaniu Marty Boberskiej była poprawna we wszystkich swych solówkach oraz ansamblach. Jej sceny z Cherubinem jednak wypadły sztucznie, do czego przyczynił się nadmiernie wyrośnięty Jan Jakub Monowid. Oczywiście obsadzenie mężczyzny w roli chłopca ma swoje uzasadnienie dramaturgiczne. W tym wypadku jednak trzeba było wybrać kogoś niższego. Pamiętamy świetną kreację w tej roli Piotra Łykowskiego. Premierowy Cherubin najlepiej, bo miękko i lirycznie zaśpiewał arię Voi que sapete. 

Wesele,WOK 2

W innych miejscach opery jego falset w wysokich rejestrach brzmiał ostro i nieprzyjemnie. Świetnie aktorsko, wizerunkowo i głosowo zapisał się w pamięci Bartolo w wykonaniu Dariusza Górskiego. To była rola nienaganna pod każdym względem, z którą ten artysta mógłby się pokazać także w teatrze dramatycznym. Basilio (Jakub Andrzej Grabowski) do złudzenia przypominał pewnego zmiennego polityka zwanego spin-doktorem (ostatnio w PO). Marcelina – Joanna Matraszek walczyła z chrypką, ale spełniła się jako matka Figara. Bogdan Śliwa, jako ogrodnik Antonio był jak zwykle bardzo zabawny. Wreszcie ładniutka i filigranowa Barbarina – Aleksandra Resztik powinna jeszcze trochę popracować nad dobrą emisją głosu. Śpiewanie Mozarta to wysoka półka i nie można być tu niedorobionym wokalnie. Pojawiały się u pani Aleksandry piękne tony, ale to za mało by śpiewać nawet tak małą rólkę jak Barbarina.


Osobnym problemem była oprawa scenograficzna. Nadmiar czerwonego koloru sugerował zbyt nachalnie, że rzecz dzieje się w burdelu (?). Zdziwienie budziły drzwi do salonów Hrabiego i Hrabiny, które przypominały wejścia do windy. Lepiej wypadły szklane dekoracje imitujące ogród Hrabiego. Pomysł reżysersko-scenograficzny, aby w każdej scenie pojawił się wizerunek konia można jakoś obronić. Także kostiumy Marleny Skoneczko stylizowane na hiszpańskie flamenco były czymś oryginalnym i nie wymuszonym. Figaro nawet w jednej ze scen parodiuje gesty torreadora, co uatrakcyjniło przebieg akcji w tej komedii.

Wesele,WOK 3

Trochę kolorytu hiszpańskiego wnieśli też tancerze, a jedna z pań, Justyna Piwnicka, odpowiadała jednocześnie za przygotowanie ruchowe wszystkich wykonawców. Nowe Wesele Figara miało międzynarodowy wymiar, bo przygotowano je we współpracy z Lwowskim Narodowym Akademickim Teatrem Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej. Reżyser Wowkun powoływał się przy tej okazji na związki Lwowa z rodziną Mozartów – syn wielkiego Wolfganga Amadeusza mieszkał jakiś czas w tym mieście. Z kolei w Warszawie – jak się dowiadujemy z premiery baletowej w Teatrze Wielkim przebywał przez kilka miesięcy Giacomo Casanova, który osobiście znał Mozarta. Muzyką z Don Juana zachwycił się Chopin pisząc Wariacje La ci darem la mano, a także Adam Mickiewicz wprowadzając Menueta z tej opery do sceny u Senatora w Dziadach. To m.in. dlatego w Warszawie 25 lat temu dyrektor WOK Stefan Sutkowski wymyślił Festiwal tego kompozytora.

                                                                          Joanna Tumiłowicz