Przegląd nowości

Opowieść biblijna

Opublikowano: czwartek, 09, październik 2014 18:26

„Raj utracony”, czyli sacra rappresentazione jak określił gatunkowo swoje drugie widowisko muzyczne Krzysztof Penderecki, to rzecz o stworzeniu pierwszych ludzi i ich konflikcie z Bogiem, opowiedziana według eposu Johna Miltona. Kompozytor, podczas konferencji prasowej przed przeglądem swych dramatów muzycznych w Operze Krakowskiej z okazji osiemdziesięciolecia urodzin, zwierzył się, że zawsze myślał, iż będzie przede wszystkim kompozytorem operowym.

Raj utracony 834-60 I może szkoda, że stosunkowo mało czasu poświęcił temu rodzajowi artystycznemu, bo, jak mało kto, posiada wybitne wyczucie teatru i jego praw, obdarzony jest autentycznym nerwem dramatycznym. W swoich partyturach dokładnie reżyseruje nie tylko głosy solistów, ale chóru i orkiestry. Wszystko zostaje w nich dokładnie zapisane i inscenizatorowi niewiele już pozostaje do dodania od siebie. Może w tym tkwi sekret, dlaczego prawie w ogóle nie ma złych przedstawień dzieł scenicznych tego kompozytora.

Raj utracony 834-78

Z kolei śpiewakiem, który prawie wszystko potrafi wygrać głosem jest Mariusz Godlewski. Wystąpił on w partii Adama w przedstawieniu „Raju utraconego”, tworząc prawdziwą kreację. Już same warunki wokalne – głęboko nasycony baryton o ciemnej barwie i znacznej nośności – mogą dostarczyć słuchaczowi wiele satysfakcji.


Ale artysta ten traktuje je wyłącznie jako materiał służący mu do stworzenia postaci scenicznej. Jej przeżycia i rozterki oddaje za sprawą zmiany barwy i odpowiednio dobranej dynamiki, nie nadużywając przy tym środków czysto aktorskich, pozostając oszczędnym w gestach i ruchu.

Raj utracony 834-127

Początkowo brakowało mi potęgi brzmienia zapamiętanej u premierowego odtwórcy Szatana, syryjskiego śpiewaka Nabila Sulimana, basso cantante z prawdziwego zdarzenia. Głos Tomasza Rudnickiego zrazu wydawał się niezbyt nośny i z czasem dopiero zyskiwał na pożądanej mocy oraz sile oddziaływania, również pod względem wyrazu.

Raj utracony 834-128

Za to doskonale weszły w swoje role dwie wykonawczynie postaci alegorycznych: Jadwiga Postrożna jako Grzech oraz Katarzyna Haras w partii Śmierci. Zwłaszcza ta pierwsza musi pokonywać najeżone trudnościami technicznymi pasaże, na przemian wznoszące się i opadające, z pojawiającymi się w ich przebiegu znacznymi przeskokami interwałowymi. Z kolei ta druga potrafi tchnąć w tę kontratenorową z założenia partię pewną dawkę liryzmu, a jednocześnie jej śpiew pozostaje nieskazitelny od strony emisyjnej. Najwięcej dawnego, sonorystycznego Pendereckiego jest w partii chóru, która roi się od pomysłowych rozwiązań artykulacyjnych, dalekich niekiedy nie tylko od tradycyjnie rozumianego śpiewu, ale w ogóle mowy artykułowanej.


Podzielony na dwie grupy, zajmujące miejsce w lożach po obydwu stronach sceny, skanduje, dyszy, syczy, jęczy, wykonuje szybkie glissanda, zwłaszcza w scenach piekielnych. Do pewnego stopnia jest on głównym motorem sprawczym akcji, prowokując i wyprzedzając ją, a także komentując, czy wraz orkiestrą dostarczając tła dźwiękowego dla solistów, zarówno śpiewaków, jak i tancerzy, gdyż Adamowi, Ewie i Szatanowi przydano baletowych sobowtórów.

Raj utracony 834-166

A nad całym tym rozbudowanym aparatem wykonawczym kompetentnie panuje Tomasz Szreder, który w pełni opanował już wymagania tej skomplikowanej partytury, zwłaszcza pod względem rytmicznej precyzji, mogącej nastręczać wiele trudności i zastawiać na muzyków liczne pułapki. Wrocławskim nie są one jednak straszne, tak że dyrygent i orkiestra mogą się bez reszty skupić na kwestiach interpretacyjnych.

Raj utracony 834-232

Wrocławska inscenizacja, mimo sześciu lat jakie upłynęły od premiery, nic się nie zestarzała. Pokazana w ramach IV Festiwalu Oper Współczesnych oraz Światowych Dni Muzyki, zorganizowanych przez Międzynarodowe Towarzystwo Muzyki Współczesnej, wciąż może budzić podziw swą pomysłowością, szczególnie w odniesieniu do piekielnej drużyny, jak i monumentalnością wielu efektownych rozwiązań. A samo dzieło Pendereckiego na tle opery Eötvösa, której polska premiera zainaugurowała festiwal, wręcz wstrząsa swym dramatyzmem!

                                                                         Lesław Czapliński