

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKlasycyzm Glucka jak barok
Strona 2 z 2
Aby ułatwić odbiór tego zapomnianego dzieła warto było znać w ogólnym zarysie przebieg akcji opery bogatej w różne zjawiska przyrodnicze (np. burzę), a także atmosferę niesamowitości związaną z pojawieniem się duchów. Na estradzie Filharmonii Narodowej efektów scenicznych nie było, musiała zadziałać wyobraźnia. Uwaga i tak skupiała się na śpiewakach, wykonawcach głównych partii. W komentarzach po koncercie dało się słyszeć uwagi, iż do wykonania tej opery należało zaangażować zespół dawnych instrumentów. Nic jednak nie zmieniłoby faktu, że żadna z arii do Ifigenii na Taurydzie nie zyskała takiej popularności jak aria Orfeusza z opery Orfeusz i Eurydyka. Zresztą powstałe później najlepsze opery Mozarta skutecznie przyćmiły dzieła Glucka i innych twórców wczesno klasycznych. Największą partię solową – Ifigenii realizowała z ogromnym temperamentem Helena Juntunen, fiński sopran o ciekawym tembrze, choć miejscami trochę zbytnio wibrującym głosie. Artystka ma w swoim repertuarze zarówno Mimi z Cyganerii, jak i Małgorzatę w operze Gounoda Faust. Występuje w operach Mozarta, nie stroni też od utworów współczesnych. Ifigenię potraktowała na sposób romantyczny, pełen dramatyzmu. Jej główny partner baryton David Pershall kreujący rolę Orestesa był najmocniejszym punktem męskiej obsady, bo śpiewał głosem dobrze wyszkolonym, dźwięcznym, bez wysiłku operującym w wyższych i niższych rejestrach. Tenor Eric Barry jako Pylades występował już kiedyś na estradzie Filharmonii Narodowej, ale tym razem nie zachwycił, był niepewny i niemrawy, a jego głos nie brzmiał, był lekko zamglony. George Mosley w roli Thoasa miał nieco mniej popisową partię, ale wypadł całkiem poprawnie. Występuje jako baryton, i jego głos ma taką barwę, choć w programie Ifigenii figurował jako bas. Dobrą emisję, nośny, ciepły sopran pokazała kapłanka Anna Destraël występująca także jako Diana. Kapłanka Laura Holm śpiewała poprawnie, natomiast tenor Benoît Deney jako Scyta śpiewał całkiem prostym i surowym głosem. Nieco lepiej wypadł w malutkiej rólce kapłana bas Guillaume Durand. Sympatycznie i bez zarzutu zrealizował swoją partię Chór Polskiego Radia przygotowany przez Izabelę Polakowską. Ważną rolę w zespole orkiestrowym pełnił też klawesyn, na którym z ogromnym przejęciem, zupełnie nieproporcjonalnym do brzmienia tego archaicznego instrumentu, grał znakomity Marek Toporowski. Koncertowe wykonanie opery Glucka trzeba potraktować jako programową ciekawostkę. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||