Przegląd nowości

Beethoven między kameralistami

Opublikowano: piątek, 11, kwiecień 2014 11:05

Jednym z ciekawszych i bardziej oryginalnych doświadczeń tegorocznego 18. Wielkanocnego Festiwalu L. van Beethovena było wykonanie transkrypcji Eroiki na kwartet fortepianowy. Znane są lisztowskie, późniejsze opracowania dzieł Wielkiego Symfonika na fortepian, tutaj jednak do bogatej i wirtuozowskiej faktury pianistycznej dołożono kolory i emocje smyczków. Efekt okazał się zaskakujący. Taka wersja III Symfonii Es-dur ukazała ukryte dotąd atrakcje melodyczne, dynamiczne i brzmieniowe.

Plakat,Beethoven 18

Nie mogło to być zwykłe odwzorowanie beethovenowskiego kwintetu smyczkowego rozłożone na pojedynczych muzyków, bowiem wśród wykonawców nie było drugiego skrzypka i kontrabasisty, w związku z tym zdarzało się, że frazy skrzypcowe realizowała altówka. To zmieniało nieco koloryt beethovenowskiej narracji, podobnie jak fragmenty, gdy skrzypce i altówka grały w tercjach jakąś frazę i przypominały trochę „orkiestry ogródkowe”. Jednakże struktura beethovenowskiego arcydzieła jest o wiele bardziej złożona i finezyjna, aby takie wrażenie czy skojarzenie mogło się długo utrzymać w świadomości słuchacza. Nie ma wątpliwości, że opracowanie Symfonii na kameralny skład muzyków było „nowym” dziełem Patrona Festiwalu, nosiło piętno jego geniuszu, a przy tym zwracało uwagę na autora transkrypcji Ferdinanda Riesa, dziś już raczej zapomnianego. A był to młodszy o kilkanaście lat przyjaciel i uczeń Beethovena, jego doradca i pomocnik w trudnych negocjacjach z wydawcami, jego kopista, a wreszcie całkiem płodny kompozytor, który na swej oryginalnej twórczości dorobił się sporego majątku.


Z pewnością rozumiał on doskonale myśl muzyczną swego Mistrza, i to rozumiał ją w kontekście czasów, w których one powstawały. Jego transkrypcja jest więc „poinformowana historycznie” o wiele lepiej, niż próby zagrania tej muzyki przez współczesnych badaczy lubujących się w różnych archaicznych gestach i barokowym instrumentarium.

Agata Szymczewska 975-522

Warto przy okazji pochwalić wykonanie tej wersji Eroiki przez zespół złożony z Floriana Uhliga – fortepian, Agaty Szymczewskiej – skrzypce, Amihai Grosza – altówka i Rafała Kwiatkowskiego – wiolonczela. Muzycy w sposób szalenie energiczny i pełen zapału wykonali niełatwą odmianę „symfonii w pigułce”. Wiodącymi instrumentami były tutaj skrzypce i fortepian, na którym realizował swą partię muzyk perfekcyjny, oddany partyturze i rysujący oblicze kompozytora jako człowieka gwałtownego, czasem nawet brutalnego, świadomego swej wielkości. Agata Szymczewska z równą pasją wzbogaconą o kobiecy wdzięk poprowadziła następny utwór Mistrza przewodząc w Septecie Es-dur (ta sama tonacja co w Eroice) zespołowi (samych panów) złożonemu ze skrzypiec, altówki, wiolonczeli, kontrabasu, waltorni, fagotu i klarnetu. Choć charakter tej kompozycji był zupełnie inny, pogodny, najwyraźniej użytkowy, przeznaczony do wykonywania salonowego po prostu dla przyjemności, doskonale wpisywał się w kameralny charakter koncertu w sali Filharmonii Narodowej. Zresztą wszyscy instrumentaliści, pod wodzą polskiej skrzypaczki, starali się przekazać publiczności swój zapał, energię, mistrzostwo muzyczne, umiejętność prowadzenia dialogu w siedmioosobowym gronie.


Jak prowadzić dialog w klasycznym, czteroosobowym kwartecie smyczkowym i klasycznym trio (skrzypce, wiolonczela, fortepian) pokazali na Festiwalu znakomici soliści. Występ hiszpańskiego Cuarteto Casals można uznać za sensacyjny zaś Kwartet smyczkowy nr 1 Gyorgy Ligetiego za objawienie. Wymieńmy choć nazwiska tych świetnych muzyków – Vera Martinez i Abel Tomas – skrzypce, Jonathan Brown – altówka i Arnau Tomas – wiolonczela.

Krzysztof Urbanski 759-114

Rewelacyjne trio fortepianowe można było natomiast usłyszeć w koncercie inauguracyjnym Festiwalu, gdzie wykonano Koncert potrójny C-dur Beethovena. Grali: Julian Rachlin – skrzypce, Claudio Bohorquez – wiolonczela i Hinrich Alpers – fortepian. Tego koncertu słuchałam w transmisji na falach radiowej „dwójki”. Solistom towarzyszyła Sinfonia Varsovia, bardzo precyzyjnie i muzykalnie realizująca partyturę, dyrygował Krzysztof Urbański. W zagranej na finał IX Symfonii Antonina Dworzaka orkiestra potwierdziła swoją dobrą pozycję w rankingu zespołów symfonicznych, choć można było mieć pretensję do dyrygenta, że zbyt jednostronnie, potraktował to dzieło akcentując siłę, patos w konwencji forte, zapominając jakby o epizodach pełnych nostalgii, tanecznej finezji, lirycznej zadumy w konwencji piano i mezzopiano. W programie 18. Festiwalu Beethovenowskiego zapowiedziano również występy innych sławnych zespołów kameralnych, na co publiczność czeka z ciekawością. Ale o tym, jak też o wielkich dziełach wokalno-instrumentalnych patrona Festiwalu napiszę w kolejnej relacji.

                                                                       Joanna Tumiłowicz