

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMarian Porębski, tenor o którym należy pamiętać
Strona 5 z 6
Jak już wspomniałem warunki głosu o potężnym wolumenie, sile i blasku oraz dobra technika wokalna pozwoliły mu na śpiewanie wielkich partii w operach i dramatach Wagnera. Nie posłuchał rady Ewy Horbaczewskiej, swojej pierwszej nauczycielki śpiewu, która w liście datowanym na 17 maja 1946 pisze: „ …Tylko moje dziecko na Wagnera niezbyt się porywaj, bo to są końskie partie”. A jednak się porwał, i to z pełnym sukcesem. Przygodę z muzyką tego twórcy rozpoczął od partii Lohengrina, którą kreował w Montpellier (wcześniej podziwiano go na tej scenie w roli Fausta w operze Gounoda), Marsylii, Tuluzie, i Mulhouse. Podczas przedstawienia w tym ostatnim mieście w 1951 roku debiutowała u jego boku Régine Crespin, z czasem jedna z największych francuskich śpiewaczek operowych, szczególnie ceniona w repertuarze wagnerowskim. Ustawiczna praca nad głosem pozwoliła mu na wprowadzenie do swojego repertuaru morderczych partii Zygmunda i Zygfryda w Pierścieniu Nibelunga, Tristana w Tristanie i Izoldzie oraz nieco mniej wymagających Eryka w Der fliegende Holländer i Tannhäusera. Pisano o tych kreacjach, że są utrzymane w duchu wielkich tradycji wykonawczych w Bayreuth.
A jednak tęsknota za Polską z latami nie ginęła, wręcz nasilała się. Wielokrotnie przyjeżdżał do kraju i usiłował wejść w operowy świat, były to jednak starania niemal bezowocne. Udało mu się zaledwie kilka razy stanąć na polskich scenach. Pierwszą polską sceną, na której stanął była Opera Śląska w Bytomiu, gdzie na zaproszenie Stefana Beliny-Skupiewskiego 1 i 9 października 1949 roku zaśpiewał partię Radamesa w Aidzie. Wrócił na bytomską scenę 31 stycznia 1963 roku i zaśpiewał gościnnie rolę tytułowego bohatera w operze Werther Masseneta. W tym samym roku oklaskiwano go w Operze Wrocławskiej, gdzie kreował Radamesa w Aidzie Verdiego i Eleazara w Żydówce. I to już cała historia polskich występów scenicznych Mariana Porębskiego. W 1969 roku próbował kolejny raz zainteresować swoją osobą dyrektorów scen operowych. W tym celu nawiązał kontakt z Wandą Wermińską, która w 1938 roku skierowała go do Studia Operowego w Teatrze Wielkim w Warszawie. Zachowały się dwa pisma w tej sprawie. W jednym z nich 15 października 1969 roku Wermińska pisze list polecający do Roberta Satanowskiego, w tym czasie dyrektora Teatru Wielkiego w Poznaniu. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||