

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościArmel Opera Competition and Festival w Segedynie
Strona 4 z 7
Cóż zatem jest prawdą, a co jej zmyśleniem? Bert wyrusza na poszukiwanie tajemniczej kobiety, którą poznał w tak tajemniczych okolicznościach, ale nie wiadomo czy jeszcze kiedykolwiek uda mu się spotkać N.N. Mamy tu zatem do czynienia z historią grającej na uczuciach mężczyzn i manipulującej nimi kobiety, przypominającej niekiedy bohaterkę opery Berga - Lulu. Dzieło Juranića przesiąknięte jest nostalgią, tęsknotą za niespełnioną miłością i pogonią za złudzeniami, a także duszną erotyką. Osadzony w rozszerzonej tonalności język muzyczny chorwackiego twórcy zdradza wpływy Brittena, Strawińskiego i Hindemitha, ale słychać w nim także dalekie odgłosy Ravela i Debussy’ego. Ponadto nie brak w tej operze akcentów humorystycznych, szczególnie wówczas, kiedy łącznikami pomiędzy kolejnymi odsłonami stają się krótkie scenki, podczas których N.N. nastawia płyty z utworami Mozarta: rozbrzmiewają wtedy pastisze utworów wiedeńskiego klasyka.
Pojawiają się również fragmenty utrzymane w konwencji jazzu lub music hallu, a nawet muzyki cyrkowej. Ogólnie rzecz ujmując świat dźwiękowy Juranića jest nawet dla nie posiadającego szerszej kultury muzycznej słuchacza atrakcyjny i od razu przystępny. Natomiast często odnosi się wrażenie, iż ta zawierająca różnorodne walory partytura mogłaby wiele zyskać w zakresie zwartości i jeszcze większej spójności, gdyby została miejscami nieco skrócona. Pewne wątpliwości wzbudziła też przygotowana przez samego kompozytora inscenizacja, rażąca niekiedy powielaniem banalnych schematów reżyserskich (np. podstarzaly sobowtór głównego bohatera siedzący na proscenium i biernie obserwujący minione wydarzenia z własnego życia) i brakiem ożywczej inwencji. Teraz należy już tylko niecierpliwie czekać na następną realizację sceniczną opery Juranića, która powinna zostać powierzona bardziej doświadczonemu inscenizatorowi. Warto w tym miejscu jeszcze zauważyć symboliczny i wręcz wzruszająco pozytywny wymiar obserwowanej przez festiwalowych gości sytuacji, w której to Zoran Juranić, chorwacki kompozytor i dyrygent, prowadził kreację swego dzieła stojąc na czele serbskiej orkiestry, której zresztą jest na codzień szefem artystycznym. Zważywszy na dramatyczną, a tak przecież niedawną przeszłość dzielącą te dwa narody, taki widok, jeszcze parę lat temu nawet trudny do wyobrażenia, staje się dzisiaj cennym źródłem nadziei. Pewnym nieporozumieniem okazał się występ gospodarzy, którzy zaproponowali rażącą przeciętnym poziomem realizację Simona Boccanegry Verdiego, spektakl będący w pewnym sensie zaprzeczeniem głównej idei Festiwalu, dążącego przecież do prezentowania prób odnowy gatunku operowego. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||