Przegląd nowości

Ebony Band – osobliwe spotkania z muzyką współczesną

Opublikowano: poniedziałek, 04, listopad 2013 10:12

Formację Ebony Band założył w Holandii w 1990 r. Werner Herbers – z wykształcenia oboista, pianista i dyrygent – a jej szeregi zasilili członkowie Królewskiej Orkiestry Concertgebouw z Amsterdamu. Celem ich jest promowanie zapomnianej muzyki XX w., zwłaszcza z pogranicza klasyki i jazzu, dlatego też swą nazwą nawiązują do Koncertu hebanowego Igora Strawińskiego, w którym dokonana została fuzja obu estetyk.

Zespół zdobył międzynarodowe uznanie prezentując muzykę czeską i niemiecką z czasów Rzeszy Niemieckiej, nazywaną z pogardą przez nazistów „zwyrodniałą”. Po projekcie pozostał ślad w postaci czterech płyt z kompozycjami Erwina Schulhoffa, Otta Griebela oraz Stefana Wolpego. Poza tym instrumentaliści wydali album poświęcony wojnie domowej w Hiszpanii (1936-1939) i kilka płyt monograficznych, na których znajdują się utwory Silvestre’a Revueltasa, Roberta Graettingera oraz Guusa Janssena. Za rejestracje te otrzymali prestiżowe nagrody między innymi Edisons, Gramophone’s Editors Choice i Diapason d’Or.

Ebony Band jest grupą otwartą na nietypowe przedsięwzięcia. Niektóre z jej koncertów odbywały się na przykład we współpracy z aktorami, tancerzami i pisarzami, a nawet z wykorzystaniem mediów na co dzień niezwiązanych ze sztuką dźwięków, takich jak slajdy i film. Oprócz tego muzycy brali udział w wykonywaniu oper (Wolpego, Gronostaya i Grosza) oraz kreowaniu słuchowisk radiowych (Seibera, Gronostaya, Kahna i Goehra).

Po siedemnastu latach występowania na scenie grupa postanowiła zawiesić działalność koncertową, by skupić się wyłącznie na projektach fonograficznych. Ostatnie jej płyty wydane zostały przez Channel Classics. Warto je poznać, choćby ze względu na wysoki poziom artystyczny wykonań, ale także dlatego, że zespół gra muzykę zapomnianą i odzwierciedlającą czasy, w których powstała.

Weill, Toch i Schulhoff (2009 r.)

Krążek ten zawiera nagrania z występów na żywo. Znajdziemy tu trzy kompozycje ukończone w latach 1928-1930. Otwiera go suita Kurta Weilla pt. Mała muzyka za trzy grosze, utrwalona przez Ebony Band w 1998 r. Następnie zabrzmi utwór Egon i Emilia op. 46 Ernsta Tocha, nagrany w 2006 r. Na końcu zaś usłyszymy oratorium jazzowe Erwina Schulhoffa pt. H.M.S. Royal Oak, zarejestrowane w 2004 r.

Suitę Mała muzyka za trzy grosze Kurt Weill utkał z najpopularniejszych fragmentów podkładu własnego autorstwa do musicalu Opera za trzy grosze. Składa się ona z ośmiu części zaaranżowanych na orkiestrę dętą1. Weill przygotował ją na przełomie roku 1928 i 1929 w odpowiedzi na olbrzymi sukces, z jakim spektakl spotkał się po berlińskiej premierze, która odbyła się 31 sierpnia 1928 r. Muzyka ta, z pozoru lekka w wyrazie, ma charakter groteskowy, wyczuwa się w niej dystans. Do życia? A może do zdegenerowanej rzeczywistości państwa niemieckiego? Daje się on odczuć przede wszystkim w drugim i siódmym ogniwie suity, czyli niezapomnianej Strasznej pieśni o Mackiem Majchrze oraz Kanonen-Song.


By lepiej zrozumieć klimat kompozycji, warto by spojrzeć na nią przez pryzmat światopoglądu Bertolta Brechta – autora libretta, społecznie zaangażowanego buntownika stającego w obronie klasy robotniczej i atakującego mieszczaństwo oraz ustrój kapitalistyczny. Wszak libretto do Opery za trzy grosze oparł on na podstawie libretta (mającego wówczas dwieście lat) Johna Gaya do Opery żebraczej, satyry na burżuazję i wysokie sfery Londynu.

CD Ebony Band 1

O Ernście Tochu wiemy dziś raczej niewiele, mimo że jego utwory nominowane były trzykrotnie do Oscara, oraz że otrzymał prestiżową nagrodę Pulitzera i nagrodę Grammy. Ta ignorancja wynika najprawdopodobniej z faktu, że wskutek dojścia Hitlera do władzy artysta wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędził resztę życia. Utwór Egon i Emilia na głos, lektora i orkiestrę op. 462 powstał jeszcze na Starym Kontynencie. Jest to jednoczęściowa, kilkunastominutowa satyra na operę skomponowana do libretta niemieckiego poety i humorysty Christiana Morgensterna. Głównym bohaterem utworu jest Emilia – diva operowa, która przechodzi załamanie nerwowe, bo jej ukochany Egon nie wykazuje nią zainteresowania. Monolog zaniepokojonej dziewczyny stanowi poniekąd mieszankę gwałtownej ekspresji, afektu i histerii. Rolę Emilii wyśmienicie interpretuje w tym nagraniu sopranistka Elena Vink. Egon – w tej roli reżyser teatralny Chaim Levano – przemówi dopiero na końcu kompozycji, składając taką oto deklarację: „Zgadza się. Chcę, abyś zostawiła mnie w spokoju. Nie chcę dramatu rodzinnego. Nie chcę opery… […] Teraz idź do domu i przyznaj, że dziś po raz pierwszy w życiu widziałaś prawdziwie rozsądnego mężczyznę na scenie. Mężczyznę, którego postawa przywodzi na myśl przysłowie: mowa jest srebrem, a milczenie złotem, i który odważnie wciela je w życie. Żegnaj!”3 Emilia nie odpowiada. Wybrzmiewa jedynie szydercza koda orkiestry.


Erwin Schulhoff urodził się w 1894 r. w Pradze w niemiecko-żydowskiej rodzinie. Kiedy miał siedem lat, jego muzyczny talent został odkryty przez Antonina Dworzaka. Mniej więcej do roku 1914 Schulhoff zafascynowany był twórczością Maxa Regera, Richarda Straussa oraz Claude’a Debussy’ego, jednak w wyniku wojennej zawieruchy4 jego poglądy na sztukę uległy zmianie. Po wojnie wyjechał do Rzeszy Niemieckiej, by związać się – jako pianista jazzowy, kompozytor i organizator życia muzycznego – z miejscowymi ruchami awangardowymi. Później z powodów politycznych wrócił do rodzimego miasta, wtedy już stolicy Pierwszej Republiki Czechosłowackiej, gdzie w latach 30. pracował jako pianista w jednej z rozgłośni radiowych i zaangażował się w działalność komunistyczną. Odtąd jego twórczość będzie realizacją, przynajmniej w pewnym stopniu, idei realizmu socjalistycznego, a jazz posłuży mu już tylko do zarabiania na życie. Po wybuchu drugiej wojny światowej usiłował wyemigrować do Związku Radzieckiego, ale Niemcy aresztowali go i wysłali do obozu koncentracyjnego w Wülzburgu, w którym zmarł w 1942 r.

Tytuł oratorium H.M.S. Royal Oak wywodzi się od nazwy olbrzymiego, prawie dwustumetrowego pancernika służącego od 1915 r. w brytyjskiej marynarce wojennej5. Inspiracją do skomponowania dzieła była dla Schulhoffa niecodzienna kłótnia, do której doszło na pokładzie okrętu w 1928 r. Spór dotyczył muzyki jazzowej wykonywanej w messie; nie przypadła ona do gustu admirałowi, więc kazał zmienić repertuar, co spotkało się ze sprzeciwem dwóch innych oficerów. Zaczęło się od buntu załogi, a skończyło na procesie sądowym. Co ciekawe, wśród oskarżonych znalazł się także admirał. Postawienie go przed wymiarem sprawiedliwości było w dużej mierze wynikiem presji społecznej; o wydarzeniu rozpisywała się prasa.

Autorem libretta do utworu, napisanego po niemiecku i angielsku, jest Otto Rombach, dziennikarz Frankfurter Zeitung. Premiera oratorium w eterze – na falach rozgłośni Frankfurter Rundfunk – odbyła się 9 maja 1931 r., a pierwsze wykonanie sceniczne miało miejsce rok później we Wrocławiu. Bez sukcesu; prawdopodobnie dlatego, że rozgłośnie radiowe nie były jeszcze gotowe na gloryfikację jazzu.

W składzie Ebony Band usłyszymy saksofony, trąbki, kornety, puzony, tubę basową, kotły, perkusję, fortepian, akordeony, czelestę, banja, gitary oraz troje skrzypiec. Muzykom towarzyszy chór, a poza tym lektor (w tej partii Daniel Reuss) oraz soliści: tenor Bernard Loonen i sopranistka Åsa Olsson. Kompozycja odznacza się rapsodycznością – niektóre jej tematy powtarzają się, ale dominujących motywów brak. Kierowany przez Wernera Herbersa zespół gra śpiewnie, a lektor i soliści wykonują swe partie z emocjonalnym zaangażowaniem dysponując dobrą dykcją. W pamięci zapada porywająca Pieśń żeglarza, zaprezentowana z charyzmą przez Loonena.


Koffler i Regamey (2010 r.)

Na drugim krążku, wydanym w serii Polskie arcydzieła, usłyszymy Trio smyczkowe op. 10 i kantatę Die Liebe op. 14 Józefa Kofflera oraz Kwintet na klarnet, fagot, skrzypce, wiolonczelę i fortepian Konstantego Regameya. Jak trafnie napisał Adam Suprynowicz w jednym ze swoich artykułów, repertuar ten stanowi „klasykę polskiej nowoczesności”6.

CD Ebony Band 2

Józef Koffler był pierwszym polskim kompozytorem, który eksperymentował z muzyką dodekafoniczną próbując zaszczepić ją na rodzimym gruncie. Tendencje dodekafoniczne zdradza między innymi jego Trio smyczkowe op. 10, ukończone w 1928 r., w którym wszystkie trzy części oparte są na serii a-gis-e-g-fis-d-es-f-b-des-c-h. Pomimo klasycznej budowy utwór pozostaje trudny w odbiorze. Podobnie zresztą jak kantata Die Liebe z 1931 r., której niemiecki tekst jest przekładem słynnego Hymnu o miłości zaczerpniętego z Pierwszego listu św. Pawła do Koryntian.

Głos kanadyjskiej sopranistki Barbary Hannigan jest miękki jak aksamit, nawet w rejestrze najwyższym, przypominając swą delikatnością śpiew słowika. Artystka nie przerysowuje ekspresji – jest stonowana emocjonalnie, akcentując jedynie pojedyncze sylaby. Oprawa muzyczna, miejscami dość zmysłowa, kiedy indziej groteskowa, nie jest bezpośrednią ilustracją tekstu.

Powstanie Kwintetu na klarnet, fagot, skrzypce, wiolonczelę i fortepian Konstantego Regameya datuje się na lata 1942-1944. Utwór jest popisem sprawności w łączeniu techniki dwunastotonowej z estetyką ekspresjonistycznej groteskowości i postromantycznej melancholii (kilku lekcji kompozycji udzielił mu wówczas Kazimierz Sikorski). Jego budowa jest dość nietypowa – po Temacie z wariacjami następuje Intermezzo romantico, finał zaś jest Rondem.


Warto pamiętać, że Regamey uczył się gry na fortepianie w klasie Józefa Turczyńskiego, ale z wykształcenia był indologiem. Oprócz tego, że wykładając na Uniwersytecie Warszawskim uzyskał stopień naukowy doktora habilitowanego, działał także jako krytyk muzyczny redagując w latach 1937-1939 dwumiesięcznik Muzyka, a w latach 1938-1939 piastując stanowisko redaktora naczelnego pisma Muzyka Polska. Jego ojciec zginął w wyniku czystek stalinowskich prawdopodobnie w roku 1937.

Wykonanie Ebony Band, choć zarejestrowane na żywo, cechuje się spójnością przebiegu dramaturgicznego, wyrazistością przekazu oraz bogactwem kolorystycznym.

Nagrania powstały w 2007 r. (Regamey) oraz 2009 r. (Koffler) w amsterdamskich salach koncertowych.

Wolpe, Burian, Martinů, Seiber i Milhaud (2011 r.)

Trzeci krążek nosi tytuł Dancing. The Jazz Fever. Co ciekawe, jego okładkę zdobi reprodukcja jednej z akwarel Leona Chwistka, polskiego malarza, matematyka i filozofa. Na pomarańczowym tle przedstawia sylwetki bawiących się ludzi.

CD Ebony Band 3

Płyta jest w pewnym sensie składanką – prawie każdy utwór ma tu odrębnego autora, a sesje nagraniowe odbyły się w dużych odstępach czasowych, w latach 2001-2011. Kompozycje te łączy jednak to, że powstały w podobnym czasie, w latach 20. i 30. ubiegłego stulecia, i w podobnych okolicznościach – na fali rosnącej popularności jazzu. Tymczasem ich autorami nie są jazzmani, lecz klasycznie kształceni muzycy: Stefan Wolpe, Emil František Burian, Bohuslav Martinů, Mátyás Seiber oraz Darius Milhaud. Prezentowane utwory wskazują zresztą na ich zainteresowanie nie tylko jazzem, ale także innymi współczesnymi im gatunkami muzycznymi lub tańcami, które na Starym Kontynencie były jeszcze dość egzotyczne, na przykład bluesem, tangiem oraz fokstrotem.


Otwierająca album Suita z lat dwudziestych Wolpego jest de facto luźnym zbiorem miniatur fortepianowych, które całkiem niedawno zorkiestrował niejaki Geert van Keulen. Wolpe w wyrafinowany sposób próbuje w nich łączyć dwa z pozoru nieprzystające do siebie światy – ówczesną muzykę rozrywkową oraz atonalność. Choć miniatury zostały zapisane w formie partytur, mają charakter improwizacji. Na przykład w Marszu nr 1 z 1929 r. „niepokorny” fortepian zdaje się uderzać w nie te klawisze, co trzeba, na tle ostrych, nieregularnych rytmów.

W następnej kolejności usłyszymy Suitę amerykańską op. 15 Buriana (z 1926 r.), Suitę jazzową Martinů (1928 r.), Jazzolette nry 1 i 2 (1929 r. i 1932 r.) Seibera oraz Stworzenie świata op. 81 Milhauda (1923 r.). Ostatni utwór wyróżnia się spośród pozostałych długością – o ile tamte są miniaturami trwającymi od około jednej do około czterech minut, o tyle ten trwa blisko siedemnaście minut.

Muzyka z lat 20. i 30. ubiegłego wieku brzmi w wykonaniu Ebony Band niezwykle stylowo. Członkowie formacji przywiązują wagę do zachowania specyficznego nastroju. Ich interpretacje odznaczają się klarownością i spójnością narracji, jak również odpowiednią różnorodnością barw, za sprawą których słuchanie płyty na długo pozostaje w pamięci.

                                                           Maciej Chiżyński (Res Musica)

1Werner Herbers poszerzył ten skład o kotły, perkusję, fortepian, bandoneon, banjo i gitarę.

2Werner Herbers zawęża skład orkiestry do instrumentów dętych.

3Przetłumaczył autor tekstu.

4Brał czynny udział w walce zasilając szeregi armii austrowęgierskiej.

5H.M.S. Royal Oak zatonął 14 października 1939 r. po tym, jak został storpedowany przez niemiecki okręt podwodny U-47 w zatoce Scapa Flow. Zginęły wówczas osiemset trzydzieści trzy osoby.

6http://kulturaliberalna.pl/2010/10/26/suprynowicz-klasyka-polskiej-nowoczesnosci-ebony-band-gra-kofflera-i-regameya/.