Przegląd nowości

Przepisane „Jezioro łabędzie”

Opublikowano: czwartek, 12, wrzesień 2013 21:06

Swego czasu „Jezioro łabędzie” należało do najnudniejszych pozycji radzieckiego muzeum historii baletu, jak się wyraził Jerzy Waldorff o zakonserwowanym na tamtejszych scenach skostniałym tańcu klasycznym w układach między innymi pamiętających jeszcze czasy Mariusa Petipy z okresu największej świetności szkoły rosyjskiej. Obecność na jego przedstawieniu należała do trudnych i uciążliwych obowiązków każdego przybywającego tam cudzoziemca. Sarkis Paradżanian, wyszedłszy z łagru, w liście do Lili Brik, tak opisywał breżniewowski zastój, sprawiający, że podczas jego nieobecności nic się w Moskwie nie zmieniło: „Plisiecka jak tłukła łabędzia, tak tłucze”.

Jezioro labedzie 3D 2Na przełomie lat 80. i 90. niepokorny choreograf Boris Ejfman w swoim Petersburskim Teatrze Baletu, starającym się przełamać zastój w rosyjskiej sztuce tańca poprzez wprowadzenie do niej figur i kroków dance moderne, stworzył autorski spektakl „Czajkowski”, stanowiący opowiedzianą tańcem biografię intymną tego kompozytora, po raz pierwszy w rodzinnym kraju ujawniającą publicznie jego homoerotyzm.

Być może ten fakt, spektakularnie przywołany wcześniej w głośnym filmie „Kochankowie muzyki” skandalizującego i kontrowersyjnego reżysera Kena Russella (autora nie mniej głośnych „Diabłów” o historii księdza Grandiera i matki Joanny od aniołów), skłonił angielskiego choreografa Matthew Bourne’a do przepisania fabuły „Jeziora łabędziego” w tym właśnie duchu, a raczej orientacji, z przeniesieniem akcji do współczesnej Anglii. Jego widowisko, prezentowane na scenie londyńskiego Sadler’s Wells Theatre, w ramach letnich retransmisji przypomniało krakowskie kino „Kijów” w wersji 3W (trójwymiarowej, bo raczej nie 3D, jak się to często u nas określa, a co może się raczej zgoła z czym innym kojarzyć).


Wyrosłe prawdopodobnie z tradycji Bertolda Brechta przepisywanie starych fabuł zgodnie ze współczesnymi realiami obyczajowymi to rozpowszechniona obecnie metoda interpretacji klasyki (np. zawierających mizoginistyczne i rasowe uprzedzenia dramatów Shakespeare’a). Do czołowych przepisujących należał nieżyjący już niemiecki dramaturg Heine Müller. Praktyka ta nie ominęła baletu. W tym przypadku młody książę Zygfryd, zniechęcony rutyną dworskiego ceremoniału, sprowadza nieokrzesaną dziewczynę, która wprawia otoczenie w popłoch i konsternację, stając się powodem rozlicznych skandali.

Jezioro labedzie 3D 3

Po jej zniknięciu, w trakcie poszukiwań książę trafia do podejrzanego nocnego lokalu „Łabądź” (tak chyba należy przetłumaczyć angielskie Swank?), gdzie zostaje pobity przez dwóch marynarzy jakby żywcem przeniesionych z ostatniego filmu Rainera Wernera Fassbindera „Draka” (Querelle) wg Geneta. Być może pod wpływem zetknięcia z nimi dokonuje reorientacji seksualnej, wskutek czego zakochuje się w pięknym „łabędziu” płci męskiej, napotkanym nocą w parku, a stanowiącym odpowiednik zaklętej przez złego czarownika Odetty z oryginalnego libretta. Podczas balu pojawia się na podobieństwo Odylii zły sobowtór „łabędzia”, uwodzący bez różnicy jego uczestników. To z kolei prawdopodobnie zapożyczenie z „Teorematu” Pier Paolo Pasoliniego. Pod wpływem snu, w którym odwiedza go ranny ukochany, księciu pęka serce i, gdy zrozpaczona matka na daremno stara się ożywić ciało syna, „łabędź” z marzeń unosi jego duszę… W tle bowiem pojawia się on w jego ramionach.


A więc w przeciwieństwie do szczęśliwego zakończenia pierwowzoru, kiedy siły zła zostają pokonane, tutaj królewicz nie wiąże się na stałe z drugim mężczyzną, co zresztą posiadało swój historyczny precedens w przypadku szwedzkiego Karola XIII, adoptującego swego partnera Jeana-Baptiste’a Bernadotte’a, który jako jego sukcesor Karol XIV Jan zapoczątkował nową dynastię. Czyżby zatem choreografowi zabrakło odwagi, by swój ryzykowny pomysł doprowadzić konsekwentnie do końca? Czy też zakończenie to oznacza ostateczne połączenie kochanków w wieczności, na podobieństwo na przykład Lei i Chanaana z „Dybuka”?

Jezioro labedzie 3D 1

Nie rozstrzygając tej kwestii stwierdzić należy, iż poza tym jednym posunięciem, widowisko utrzymane jest w tradycyjnym kształcie pod względem choreograficznym, albowiem operuje tańcem klasycznym. Najwięcej jego popisowych figur w postaci zawrotnych piruetów, odnaleźć można w scenie baletu w balecie, kiedy królewska rodzina przybywa do teatru wraz z niesforną wybranką księcia i ogląda widowisko przywodzące na myśl „Śpiącą królewnę”, inny balet tego kompozytora.

Swego czasu Sarkis Paradżanian napisał scenariusz „Jezioro łabędzie. Zona”, w którym przelatujące nad łagrem łabędzie kojarzyły się przebywającym tam więźniom z nieosiągalną dla nich wolnością, a oni sami, wylegający na teren obozu w ineksprymablach, by je podziwiać, przywodzić mieli tancerki z klasycznego baletu. Film na jego podstawie nakręcił już po jego śmierci Jurij Iłlenko.

                                                 Lesław Czapliński