

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Don Giovanni” plenerowo
Strona 2 z 2
O plenerowym przedstawieniu Don Giovanniego warto wspomnieć także dlatego, że był to debiut reżyserski nowego dyrektora Warszawskiej Opery Kameralnej Jerzego Lacha. Podjęta przez niego decyzja „umasowienia widowni operowej”, co znakomicie się udaje w ramach tzw. superprodukcji Opery Wrocławskiej, była z pewnością słuszna i godna najwyższej pochwały. Festiwal Mozartowski będący do tej pory wizytówką WOK a także kulturalnej Warszawy w miesiącach wakacyjnych, zyskał dodatkowo mocny akcent na zakończenie. Jerzy Lach najwyraźniej nie chciał sobie przywłaszczyć wszystkich zasług tej inscenizacji, bo zamiast prostego określenia - reżyser - został opisany w programie za pomocą długiej formuły: reżyseria widowiska plenerowego w oparciu o inscenizację opery Don Giovanni w Warszawskiej Operze Kameralnej. Nie podano jedynie, że pierwotnie ową operę wyreżyserował Ryszard Peryt. Nie podano również kto był autorem oryginalnej „wideo-scenografii” (może to Jerzy Lach?), która dosyć trafnie opisywała nastrój i sens poszczególnych scen tego „dramma giocoso”. Np. gdy Leporello w „arii katalogowej” wylicza romansowe podboje swego pana na ekranach pokazują się setki wykaligrafowanych kobiecych imion oraz szeregi cyfr, zaś gdy para wieśniaków- Mazetto i Zerlina - zapewnia się nawzajem o swej miłości towarzyszy temu animacja ukwieconego i pełnego owoców sadu. W owych projekcjach dostrzec można było też pewną przesadę, bowiem na ścianach pięknie odnowionej fasady wilanowskiego Pałacu co jakiś czas wyświetlano kontury jakieś innego pałacu czy zamku, tymczasem sceny z udziałem autentycznych fragmentów architektonicznych wilanowskiej rezydencji królewskiej wypadały znakomicie i całkiem naturalnie. Co by jednak nie powiedzieć wirtualna scenografia mimo drobnych mankamentów dobrze współgrała z librettem i muzyką opery. Działania wykonawców poszczególnych postaci następowały po sobie dosyć logicznie, choć mimo rozmachu inscenizacji przedstawienie w wielu scenach było dosyć statyczne. Realizatorzy widowiska dokonali kilku skrótów, które jednak tej dosyć długiej operze nie przyniosły znaczącego uszczerbku. Zwłaszcza, że nocny spektakl na świeżym powietrzu sprawił, iż wszyscy opuszczali dziedziniec pałacu mocno zziębnięci (15 st. C i wiatr). Nikt nie miał chyba pretensji, że skrót objął także ostatnią (czasami pomijaną) scenę opery - optymistyczny kwintet bohaterów po odejściu w zaświaty Don Giovanniego. Rzecz w tym, że ów fakt nie został uwidoczniony w drukowanej w programie „Treści przedstawienia”, gdzie pozostało owo oryginalne zakończenie dramatu. Warto przypomnieć, że wszystkie opery Mozarta będące dotąd w stałym repertuarze WOK wykonywano w najbardziej pełnych wersjach - bez jakichkolwiek skrótów. Co innego jednak przedstawienia „elitarne” w liczącej niewiele ponad sto miejsc sali Warszawskiej Opery Kameralnej, a co innego widowisko plenerowe dla czterech tysiecy widzów. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||