

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościWstrząsająca „Traviata” w Angers Nantes Opéra
Strona 3 z 3
Wróćmy jednak jeszcze do inscenizacji Emmanuelle Bastet, przygotowanej przy współpracy Barbary de Limburg (dekoracje), Véronique Seymat (kostiumy) i François Thouret (oświetlenie). Godne podziwu jest to, że wymykająca się realizmowi i przyjmująca abstrakcyjny wydźwięk wizja plastyczna staje się w zasadzie odzwierciedleniem przestrzeni mentalnej tragicznej kurtyzany, przywołując zarazem związane z tą historią seksu, pieniędzy, śmierci i dramatu samotności uczucia. Cała akcja rozgrywa się w prawie pustym pomieszczeniu, którego ścianami są umieszczone z trzech stron sceny wielkie zwierciadła. Przypomina ono rodzaj gabloty, w której wystawiona na widok publiczny Violetta zamienia się w luksusowy i kompletnie zdehumanizowany obiekt męskiego pożądania. Mamy tu też do czynienia z ideą narcystycznych skłonności próżnej kobiety, przeglądającej się bezustannie w lustrach i szukającej w nich potwierdzenia własnych wdzięków i atrakcyjności. Zarazem dostrzegane w różnych miejscach odbicia symbolizują świat złudzeń, mylące pozory, a może też psychiczną i moralną przepaść.
Po środku pokoju umieszczone jest łóżko, pełniące kolejno funkcję miejsca cielesnych uciech, odzwajemnionej miłości, ofiarnego ołtarza i wreszcie w finale - żałobnego katafalku. Duże wrażenie wywiera scena, w trakcie której Violetta otwiera szafę wypełnioną niezliczoną ilością par pantofli z zadziwiająco wysokimi obcasami. Owe pantofle symbolizują seksualne fantazmy, ale także tortury, jakich nieraz doznają sprzedające swoje ciało kobiety. Ciekawą rolę odgrywają też w omawianej wizji kwiaty. Otóż ofiarowana na początku przez Violettę zakochanemu w niej Alfredo róża zamienia się następnie w skrywające miłosne wyznania pary kochanków rozarium, a po wymuszeniu przez Giorgio Germonta na Violetcie zrezygnowania z narodzonej dopiero co miłości - w kwietny, ale już kolczasty krzak. Niezapomniane wrażenie wywiera ponadto scena finałowa, kiedy to zbudowane ze zwierciadeł ściany unoszą się w górę odsłaniając pustą i ciemną przestrzeń, w której umierająca kurtyzana musi stawić czoła bezgranicznej samotności, a jednocześnie wyzwalającej ją z cierpień śmierci. Poruszające jest to, że wszystko w tej inscenizacji ma swój precyzyjnie zaplanowany sens i znaczenie: każdy szczegół scenograficzny, każdy przedmiot i sugestywnie prowadzona reżyseria świateł, zmieniające barwy - i ukazujące w ten sposób stopniową ewolucję postaci - stroje, wreszcie każdy gest, postawa i spojrzenie. Nie ma w tej wizji nadmiaru i zbytecznych elementów, nie ma sztuczności i jakichkolwiek przerysowań, ani wyłącznie ozdobnej dekoracyjności. Jest natomiast niezwykle trafny i ekspresyjny ton prowadzenia narracji, jest najwyższej próby teatr i wielka sztuka. To z pewnością jedna z ciekawszych realizacji operowych zbliżającego się do końca sezonu. Leszek Bernat |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||