

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości"Werther" w Opéra National de Paris
Strona 2 z 4 Dzięki Jacquotowi, a także współpracującemu z nim Charles Edwardsowi (scenografia), Christianowi Gasc (kostiumy) i André Diotowi (oświetlenie) zostajemy od samego początku zanurzeni w przejmującym klimacie tego prześwietlającego ludzkie uczucia i odsłaniającego ich kruchą naturę dramatu muzycznego, którego treść jest w prezentowanym nam obrazie scenicznym powiązana z kolejnymi porami roku. I tak w pierwszym, przeprowadzanym na tle zamglonego nieba, akcie Werther pojawia się przed wysokim, obrośniętym bluszczem murem, w którym dostrzegamy przywoływaną przez protagonistę fontannę. Następnie scena pokrywa się jesiennymi liśćmi, kojarzonymi z pełną nostalgii i melancholii refleksją na temat przemijania i kresu życia, a w finale opery, w nawiązaniu do śpiewanej w oddali przez grupkę dzieci kolędy, cała przestrzeń wypełniona zostaje widokiem gęsto padającego śniegu i tylko umieszczona pośrodku, zastępująca gabinet roboczy Werthera, szopa symbolizuje przytłaczające i oddzielające bohatera od całego świata miejsce, w którym ten oszalały z bólu niespełnionej miłości młodzieniec popełnia samobójstwo. Natomiast nieco odmienny w charakterze jest odddziaływujący tajemniczym urokiem akt trzeci, rozgrywany w dekoracjach wzorowanych na płótnach duńskiego malarza Vilhelma Hammershoia. Ogólnie mówiąc, ta subtelnie i finezyjnie zaplanowana inscenizacja, w każdym momencie eksponująca główny wątek opery (tzn. swoiste studium niszczącego uczucia), wzrusza widzów szlachetną prostotą, delikatną powściągliwością i nie skażonym choćby cieniem histerii umiarem. W podobnej tonacji utrzymana jest po mistrzowsku ustawiona i unikająca wszelkich melodramatycznych akcentów - przenosząca się niekiedy nawet na widownię - gra aktorska, w której drobny ruch, spojrzenie czy ledwie postrzegalna zmiana pozy mają konkretny cel, sens i znaczenie. U Jacquota każde nieśmiałe zbliżenie się rąk, każde jakby powstrzymane w pół drogi dotknięcie czy chwilowe znieruchomienie kochanków dużo więcej mówią o ich naznaczonej cierpieniem i rozpaczą miłości niż patetyczne i przerysowane zachowania obserwowane nieraz w innych realizacjach tej opery. Aliści wypełnianie tak trudnych zadań scenicznych jest tutaj możliwe tylko dzięki temu, że soliści, z którymi reżyserowi dane było pracować nad omawianym przedstawieniem, reprezentują wyjątkowo wysoki i doprawdy rzadko spotykany poziom. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||