

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości"Salome" w Opéra National de Paris
Strona 2 z 3 Z dużym zainteresowaniem oczekiwano na występ kreującej tytułową rolę, a debiutującej w Operze Paryskiej, fińskiej artystki Camilli Nylund. O ile jednak jej sceniczne zaangażowanie i umiejętność ukazania przepoczwarzania się niewinnej i rozkapryszonej dziewczynki w poddającą się erotycznemu szałowi i żądną krwi kobietę wzbudzają szczery podziw, to na płaszczyźnie wokalnej ta skądinąd dysponująca ciekawie brzmiącym sopranem solistka na pewno nie może tym razem konkurować ze swoją - triumfującą parę lat temu w tej samej roli i produkcji - rodaczką Karitą Mattilą. Nylund rozczarowuje forsowaną górą, prawie niesłyszalnym dołem skali i dość w gruncie rzeczy monotonną barwą, co jest dla mnie tym bardziej zaskakujące, że parę miesięcy temu jej kreacja postaci Salome w wystawionej przez Théâtre du Capitole w Tuluzie realizacji pod dyrekcją Pinchasa Steinberga sprowokowała publiczność do wręcz entuzjastycznych reakcji. Czyżby więc chodziło o przejściową niedyspozycję? Niezależnie od tego jaka padnie na to pytanie odpowiedź, trudno się pogodzić ze sposobem, w jaki młoda Finka została potraktowana przez odpowiedzialnego za opracowanie słynnego Tańca siedmiu zasłon choreografa Yury Vasilkova. Zamiast bowiem zmysłowego, namiętnego i erotycznego ceremoniału proponuje on widzom ośmieszający artystkę zestaw dziwacznych i nie składających się na płynną koncepcję układów "gimnastycznych", wśród których dominują "poszarpane" konwulsje, turlanie się po podłodze, bezcelowe bieganie po schodach i żenujące majtanie nogami. I aż doprawdy trudno uwierzyć, aby to właśnie takie widoki miały rozgrzać do czerwoności żądzę Heroda. W roli tego zdeprawowanego tetrarchy pojawia się jak zawsze niezawodny aktorsko - pomimo dość zaawansowanego wieku - Thomas Moser, który dzięki scenicznemu doświadczeniu pozwala nam się pogodzić ze stopniowym traceniem wolumenu i matowieniem jego kiedyś porywającego blaskiem głosu. Występująca u jego boku jako Herodiada, oszczędna w gestach i majestatyczna Julia Juon zachwyca skutecznością w pokazywaniu moralnego upadku tej nienawidzącej Proroka, i dlatego podsycającej krwawe zapędy Salome, matki. Zawodu nie sprawia też poruszający solidnym, opartym na dogłębnej znajomości tajników dramaturgii wokalnej, budowaniem postaci Jokanaana Vincent Le Texier, którego pełne patosu, jakby nie z tego świata przepowiednie i przepojone jadem złorzeczenia pogłębiają ogólnie panujący klimat grozy.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||