

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości"Simon Boccanegra" w Théâtre du Capitole w Tuluzie
Strona 3 z 3 Oczywiście z perspektywy współczesnej publiczności operowej ten związany z walką o zjednoczenie Włoch historyczny kontekst wydaje się sprawą niezwykle odległą i w gruncie rzeczy mętną, toteż dobrze się stało, że - nie rozmazując politycznego znaczenia opery - Lavelli zdaje się raczej koncentrować na motywujących działania protagonistów, a tak wspaniale odmalowanych przez Verdiego za pomocą języka dźwięków, namiętnościach: miłości, nienawiści, żądzy zemsty itd. Aliści żeby owe pasje i uczucia poruszyły widzów i w jakiś sposób stały się ich udziałem potrzebna jest subtelna i przekonywująco prowadzona gra aktorska solistów, której w koncepcji pochodzącego z Argentyny inscenizatora boleśnie brakuje. Tym bardziej trzeba docenić talent i spontaniczne wysiłki obsadzonych w głównych rolach artystów, którzy potrafią mimo wszystko dostarczyć otaczającej ich ze wszystkich stron publiczności prawdziwych i głębokich wzruszeń.
Śpiewający świetnie i szlachetnie we wszystkich rejestrach brzmiącym barytonem tytułową partię Andrzej Dobber, obok wzorcowej lekcji pięknego verdiowskiego stylu, dostarcza nam też niezapomnianych przeżyć umiejętnością pokazania stopniowego przekształcania się pospolitego korsarza we wzbudzającego respekt zdecydowanie manifestowaną godnością męża stanu. Ucieleśniająca dającą powód do nadziei na zwycięstwo miłości postać Amelii Grimaldi (zarazem Marii Boccanegra) Alexia Voulgaridou plastycznie modeluje siłę, dynamikę i ekspresję posiadającego rozległą paletę barw i pewnie prowadzonego sopranu, zaś powabny i aksamitny tenor Stefana Secco pozwala zapomnieć o jednowymiarowym charakterze, bodajże najmniej pogłębionej przez Verdiego roli Gabriele Adorno. Satysfakcję sprawia ponadto słuchanie pochodzącego z Armenii Arutjuna Kotchiniana (Jacopo Fiesco), Yuri Kissina (Pietro), a zwłaszcza doskonałego - dobrze tuluzańskim melomanom znanego - amerykańskiego barytona Roberta Borka (Paolo Albiani). Zważywszy na celnie dobraną obsadę solistów - to główny filar tej nie przekonywującej do końca realizacji - można żałować, że stojący na czele Orchestre National du Capitole Marco Armiliato nie był w stanie wydobyć z tej porywającej wspaniałą instrumentacją partytury zawartych w niej niuansów, konstrukcyjnych szczegółów, kolorów, dźwiękowej dramaturgii. Pod jego precyzyjną, wszakże wprowadzającą zaskakujące wolne tempa, batutą zachwycający przy innych okazjach swą muzykalnością i wysokiej klasy profesjonalizmem zespół z Tuluzy brzmi płasko i dość bezbarwnie. Doprawdy wielka to szkoda. Leszek Bernat
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||