

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościŚpiew - czyli życie
Strona 4 z 5 Pierwsze partie - to prawdziwe "brylanty" z repertuaru tenora lirycznego, jakim był z natury Bogdan Paprocki, obdarzony głosem wielkiej szlachetności o niepowtarzalnej barwie i bogactwie odcieni. Z czasem jego liryczny tenor, wraz z rozwojem techniki wokalnej, którą artysta doprowadzi do mistrzostwa, stanie się głosem z gatunku lirico-spinto, a repertuar Bogdana Paprockiego obejmuje niemal pełną skalę zadań, w tym także partie zaliczane do bohaterskich. W dużym stopniu będzie to również uwarunkowane skalą wewnętrznej ekspresji, którą był obdarzony z natury - jak to nieraz określano - "śpiewający sercem". Bo też głos Paprockiego i jego pulsujący żar porywał i wzruszał. Dodajmy, że wraz z rozwojem sztuki śpiewaczej następowało doskonalenie warsztatu aktorskiego, były to więc kreacje wokalno-aktorskie o znamionach wybitności. A przecież jego droga do doskonałości nie była prosta. Paprocki, przedstawiciel generacji Kolumbów, odbył w gruncie rzeczy studia wokalne i sceniczne w teatrze - Operze Śląskiej tamtych czasów, gdy młodzi współpracowali na co dzień z mistrzami sztuki operowej tej rangi co, m. in. Jerzy Sillich, znamienity dyrygent; Bolesław Fotygo Folański, wspaniały reżyser; czy pedagog - korepetytor tej miary co niezapomniana Helena Zalewska. Klimat tamtych lat, gdy Opera Śląska była nie tylko teatrem, lecz dla artystów w istocie także domem, ożywa zawsze kiedy Bogdan Paprocki powraca do początków swojej kariery i ludzi, których spotkał na swej artystycznej drodze. A śpiew i scena - to było całe życie, w tych latach kiedy i wyrzeczeń, gdy autobusami operowymi tłukli się wszędzie tam, gdzie czekała wygłodniała publiczność, a i nawet częściej występowali wówczas w szerokim objeździe niż na macierzystej bytomskiej scenie. Dla przykładu: w roku 1949, gdy Opera Śląska przedstawiła 285 spektakli, 134 razy wystąpiła w Bytomiu, zaś 151 w tzw. terenie. Podobnie w roku 1950: na łączną liczbę 289 spektakli 122 przypadły na siedzibę -167 na objazd. Ten morderczy trud artystyczny nazywał się misją upowszechniania sztuki operowej wśród najszerszych mas. Kariera Bogdana Paprockiego mogła mieć bez wątpienia format międzynarodowy, związany z kontraktami z najważniejszymi scenami światowymi, gdyby nie czasy "żelaznej kurtyny", na które przypadają lata szczytowego rozwoju jego głosu..., lecz także brak woli przystania na warunki angażu do największych teatrów zachodnich wiążące się z rezygnacją powrotu do kraju, co dla Bogdana Paprockiego było nie do przyjęcia. Nigdy więc nie odpowiemy sobie na pytania jak mogłaby się potoczyć w innym czasie i warunkach jego kariera. Bytomskie powroty Lata bytomskie sam Bogdan Paprocki uznaje za najważniejsze w rozwoju swej sztuki wykonawczej: co sezon - nowe premierowe wcielenia i popisowe partie. Wybierać by długo niezapomniane kreacje w tym tytułowe role w Fauście, Fra Diavolo, w Opowieściach Hoffmanna i Don Carlosie; a role Stefana w Strasznym dworze, Don Joségo w Carmen, Księcia Mantui w Rigoletcie, Leńskiego w Eugeniuszu Onieginie, Jontka w Halce, Manrica w Trubadurze, Riccarda w Balu maskowym, Rudolfa w Cyganerii, Cavaradossiego w Tosce... Jego repertuar z czasem obejmie 50 partii operowych, lecz zrębem pozostanie to co zdobył i utrwalił na bytomskiej scenie, gdy jako śpiewak natchniony wzruszał i porywał. Wiele z tych wokalnych kreacji zostało utrwalonych na taśmie (a nagrał ponad 50 godzin); zapamiętany został także jako wykonawca licznych partii oratoryjnych i pieśni. Te nadal prezentuje z wyjątkową maestrią, choć był i czuł się przede wszystkim artystą operowej sceny, którego zawsze mobilizowała publiczność. Choć w roku 1960 Paprocki osiadł w stolicy, nadal utrzymywał stałe artystyczne kontakty ze sceną swego wspaniałego debiutu i nadzwyczajnych dokonań w latach wczesnej kariery. Tu świętował kolejne jubileusze - 20-lecie pracy artystycznej, kreując 21 listopada 1966 roku partię Cavaradossiego w Tosce, a 5 lat później, znów w jubileuszowej oprawie, Don Joségo w Carmen. Publiczność bytomska mogła go powitać burzą oklasków w jubileuszowym Strasznym dworze wystawionym z okazji 45-lecia śląskiej sceny operowej. Znalazł się też Bogdan Paprocki w jury kolejnych Konkursów Wokalistyki Operowej im. Adama Didura od pierwszego licząc. Z bytomską i katowicką publicznością świętował swoje 75-lecie występem w roli Starego Fausta w roku 1994, by rok później - gdy Opera Śląska wejdzie w Złote Gody - w galowym koncercie wykonać z tym samym żarem, co w dawnych latach bytomskich, wspaniałą, lecz arcytrudną "Arię z kurantem", na co porwał się ponownie w roku 1996 z okazji 50-lecia pracy scenicznej. Była w tej decyzji wielka artystyczna odwaga - wytrzymać próbę własnego głosu z lat szczytowych kariery i to na miarę własnej legendy ... A potem te salwy owacji publiczności, która poderwała się z miejsc.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||