

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościStraszny "Dwór" - refleksje po wrocławskiej premierze opery
Strona 3 z 3 Realizatorzy (reżyser Laco Adamik i scenograf Barbara Kędzierska) dość ciekawie odeszli od narodowych sztandarów, charakterystycznych elementów ze znanych nam, dotychczasowych inscenizacji. Dali dość uniwersalne tło, z rozłożystym, bezlistnym drzewem, w zasadzie z cieniem drzewa, jakby w okiennych ramach, rodem z dalekowschodnich, wręcz japońskich pejzaży, czasami tylko delikatnie akcentując czy to biało-czerwone barwy, czy eksponując we dworze np. obraz Matki Boskiej Częstochowskiej - nie zapominając wszak o narodowych kostiumach (zaprojektowali je Magdalena Tesławska i Paweł Grabarczyk). Ciekawie dość i niekonwencjonalnie rozpoczęli operę w ponurym szpitalu wojennym, z którego wychodzą właśnie główni bohaterowie opery - Stefan i Zbigniew. Potem wszystko odbywało się "normalnie" choć w skromnych scenograficznie ramach. Znacznie gorzej wypadło śpiewanie. Dziwne, mało naturalne były głosy, często bezradne w swojej dynamicznej niemocy, pozbawione jakiegokolwiek piękna, z nie dość wyrównanymi rejestrami. Bodaj najciekawiej wypadły dwa wiodące wciąż w Operze Wrocławskiej głosy, dwie postaci: Ewa Czermak (Hanna) i Radosław Żukowski (Skołuba). Szczególnie godną odnotowania była postawa Ewy Czermak - śpiewała najtrudniejszą, wirtuozowską przecież partię Hanny, całkowicie inną od pozostałych, wymagającą pewnego, koloraturowego głosu. Poza tym były już tylko momenty np. dobrze zgrany duet Hanny i Jadwigi (w tej drugiej roli wystąpiła ciekawa Dorota Dutkowska, z ładnie brzmiącą zwłaszcza średnicą głosu, góra stanowczo za szeroka).
Niech nie będzie to odczytane jako złośliwość ale najbardziej podobał mi się wieńczący całość Mazur - znakomicie, efektownie przygotowany przez Mistrza Henryka Konwińskiego i znakomicie wykonany przez tancerzy Opery Wrocławskiej. Bardzo dobrze - jak zawsze - grała Orkiestra. Świetnie zaprezentował się np. klarnecista zespołu, dobrze wypadali i inni soliści. Mam natomiast zastrzeżenia do dyrygenta Tomasza Szredera. Raziło mnie jego niezdecydowanie, nie dość szerokie i wystarczająco wyraziste i pobudzające do działania ruchy i gesty. Odnosiłem wrażenie, jakby wszystkim zabrakło czasu, pewności i wiary, że ten spektakl może znaleźć uznanie u publiczności. To moje pierwsze wrocławskie przedstawienie z tyloma wątpliwościami i mankamentami. Szkoda, bo Moniuszko powinien być fantastyczny, a nie był... Adam Rozlach |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||