Przegląd nowości

Jan Stanisław Witkiewicz i Vladimir Malakhov mają wiele wspólnego

Opublikowano: czwartek, 13, listopad 2008 01:00

Trochę przewrotnie nazwałem publikację dotyczącą omówienia książki Vladimir Malakhov rozmowa z tancerzem stulecia spisanej przez Jana Stanisława Witkiewicza. Uczyniłem to rozważnie po przeczytaniu tasiemcowego wywiadu, składającego się na treść fascynującej książki. Jestem pewien, że obaj panowie mają wiele wspólnego. Na pewno łączy ich piękne umiłowanie sztuki baletowej oraz sumienne podejście do pracy, którą wykonują. U jednego sprowadza się ona do tańczenia, a u drugiego do pisania. Obaj niewątpliwie posiadają duży talent i dlatego każdy z nich w swojej dziedzinie jest postacią wyjątkową. Lecz perfekcję w tym, co robią osiągają wewnętrzną dyscypliną i mozolną kontrolą tego, co sami wykonują.

Image 

 Konstrukcja tekstu opublikowanej rozmowy rozpoczyna się dniem dzisiejszym i na obecnej dobie się kończy. O tym, jak przebiegało dzieciństwo Vladimira i jak następnie toczyły się jego losy czytamy nieco później. Pragnę podkreślić, iż autor sympatycznie i z wielką maestrią, wprost niezauważalnie zmienia odcienie pytań, zawsze pozostając wokół zasadniczego tematu. Na wstępie pyta tancerza o to, co dla niego oznacza powszechnie nadane mu miano tancerza stulecia. I już w tym miejscu czytelnik może przekonać się, że będzie miał do czynienia z artystą o niesamowitej pokorze oraz skromności. Realnie oceniającego otaczającą go rzeczywistość i swoje w niej miejsce. Mimo wielkiej obecnie sławy nie opuszcza go świadomość, iż nie chciałby naśladować swoich wielkich poprzedników, aczkolwiek jest kontynuatorem ich tradycji. Malakhov od dziecięcych lat chciał tańczyć i bardzo wspomagała go mama, podobnie jak i ojciec będąca inżynierem z zawodu. Urodził się w Krzywym Rogu na Ukrainie i tam jako kilkuletni chłopiec rozpoczął naukę tańca. Starał się bardzo, aczkolwiek często spotykał się z różnego rodzaju trudnościami. Od dziesiątego roku życia podjął naukę w Szkole Baletowej w Moskwie w klasie Piotra Pestowa. Przez 10 lat nie zmieniał pedagoga, i jak dzisiaj twierdzi z korzyścią dla siebie. Uczciwie odpowiada na pytania jak czuł się w internacie, oddalony od rodziny, które z przedmiotów lubił, a z opanowaniem innych miewał problemy.

Image 

Po ukończeniu nauki i zdobyciu prestiżowej nagrody Grand Prix i złotego medalu na Międzynarodowym Konkursie Baletowym w Warnie podjął studia w Instytucie Teatralnym, w 1986 roku też w Moskwie. W czasie ich trwania od 1987 roku został solistą w Moskiewskim Balecie Klasycznym. Dużo w tym zespole tańczył, często z nim w różne strony świata wyjeżdżał na gościnne występy. Dużo, i ładnie o tym czasie mówi.


 

Od 1992 roku pozostał na stałe poza ojczyzną. Wprawdzie na samym początku nie było mu lekko, lecz myślał pozytywnie i otrzymywał upragnione angaże. Pierwszym był etat solisty zespołu baletowego Wiener Staatsoper. Tańczył na obu półkulach. W zespołach, w których pracował zdobywał wielu przyjaciół, ale i niechętni mu także wszędzie istnieli. Artysta opowiada o tym w eleganckim stylu, takim samym, jaką jest wielka sztuka, którą na scenie tworzy. Bez cienia zawiści, czy złośliwości, bowiem nade wszystko koncentrował się nad utrzymaniem własnej techniki tańca, oraz muzyczną inspiracją w budowaniu odtwarzanej postaci na scenie.

Image 

Jan Stanisław Witkiewicz w pytaniu na 147 stronie stwierdza: Towarzyszyłem panu przez długi czas i w różnych krajach... i dla mnie, czytającego tę rozmowę, tak sformułowane pytanie wyjaśnia zaistniałą ciepłą, niepowtarzalną atmosferę bliskości. Czytając wywiad strona po stronie, odnosiłem wrażenie, że Malakhov tylko do mnie otwarcie mówi wszystko o sobie, o swej pracy, własnych fascynacjach, o życiu osobistym. O tym jak w niektórych okresach całą energię musi poświęcać pracy i skrajnie zmęczony wraca do domu i może się do swego partnera przytulić i go pocałować. Do tej pory Vladimir Malakhov był dla mnie świetnym tancerzem, niepowtarzalnym artystycznie zjawiskiem. Teraz, po przeczytaniu rozmowy stał się jeszcze człowiekiem o cudownej duszy i szczerozłotym sercu. Zastanawiam się jedynie, czy gdy następnym razem zobaczę go jak tańczy na scenie, potrafię oddzielić wybitnego tancerza od jego człowieczeństwa, czy może moje doznania będą jeszcze bardziej wzniosłe niż poprzednio?

 Image

Z książki nie wynika, że rozmowa obu panów nie toczyła się w języku polskim. Zatem autor  publikacji zasługuje na większe komplementy niżby to wydawać się mogło. Jan Stanisław Witkiewicz omawianej publikacji, rozmowie tłumaczonej na język polski, nadał intymny charakter ukazujący nietuzinkowego człowieka, który mimo, że został określony tancerzem stulecia, nadal jest imponująco szczerym mężczyzną. Przed dwoma tygodniami na scenie Opery Wrocławskiej miało miejsce wielkie wydarzenie. Malakhov przyjechał z czterema solistkami Staatsballet Berlin i wystąpił podczas Nadzwyczajnej Gali Baletowej. Po spektaklu w foyer Opery artyści oraz autor wyżej omówionej książki spotkali się z publicznością. Wówczas książka była w promocji i w przemiłej atmosferze można było dostać autografod autora oraz bohatera publikacji.

                                                                  Wilfried Górny