Przegląd nowości

Północne klimaty: Taniec miłości i śmierci

Opublikowano: poniedziałek, 05, październik 2026 19:42

Najnowsze widowisko baletowe Opery Śląskiej w pierwszej części nawiązuje do powieści Głód norweskiego pisarza Knuta Hamsuna (scen. i chor. Wiktor Perdek, kost. Oliwia Mazurek, projekcje: Jan Tomicki, światła: Adam Kolarcik), a w drugiej, ułożonej do orientalnej suity symfonicznej Nikołaja Rimskiego-Korsakowa Szeherezada (chor. i reż. Ryszard Bondara, scen. Martyna Kander, światła: Maciej Igielski), pojawia się motyw walki płci, bardziej z dramatów Augusta Strindberga: Panna Julia i Taniec śmierci niż Księgi z tysiąca i jednej nocy, na którą wskazywałby tytuł.

 

 Głód 621-278

 

Taniec narracyjny z trudem unosi akcję o charakterze fabularnym, a dodatkowe treści pojęciowej natury, dotyczące procesu twórczego oraz związków pomiędzy rzeczywistością i fikcją, wydają się nieprzekładalne na język czysto wizualny. Skądinąd w libretcie w pierwszym przypadku również daje znać o sobie wątek konfliktu płci: autora i stworzonej przezeń postaci Ylayali oraz niezdolności porozumienia pomiędzy nimi.

 

Głód 621-289

 

O tym, że jest to subiektywna wizja podmiotu opowieści, być może pod wpływem doświadczanego stanu głodu, świadczy scenografia w formie projekcji w tle, kiedy domy tracą swoje ostre kontury i przekrzywiają się, tworząc zmienione kształty. Próba śledzenia przedstawianych wydarzeń, także sugerowanych poprzez streszczenie zamieszczone w programie, odciąga jednak uwagę od samej choreografii, a więc istoty i jądra sztuki baletowej. Obydwa układy stworzone zostały przez dwóch różnych autorów: Wiktora Perdka i Ryszarda Bondarę i wychodzą od technik klasycznych, ale powstałe w oparciu o nie figury często więcej wspólnego mają z akrobatyką, zwłaszcza towarzysząc podnoszeniu partnerek. W ten sposób uzyskiwane zostają malownicze upozowania solistów oraz corps de ballet.


Porte parole Knuta Hamsuna odtwarza Douglas de Oliviera Ferreira, jeden z głównych tancerzy bytomskiego zespołu. Szkoda jednak że w postać tę nie wcielił się sam Wiktor Perdek, brawurowo wykonujący na tej scenie Krassusa w Spartakusie Chaczaturiana. Wtedy mielibyśmy do czynienia z w pełni autorską interpretacją, szczególnie pożądaną ze względu na autotematyczny i autobiograficzny charakter literackiego pierwowzoru.

 

Szeherezada 621-653

 

Wykonywanego na żywo podkładu muzycznego dostarczył montaż wyimków z utworów m.in. Wolfganga Amadeusa Mozarta, Giovanniego Battisty Pergolesiego i Niccolò Paganiniego. We fragmencie z I Koncertu skrzypcowego D-dur op. 6 tego ostatniego z najlepszej strony zaprezentowała swoje umiejętności wiolinistyczne pojawiająca się na scenie Celina Kotz. W Szeherezadzie Rimskiego-Korsakowa zdjąłbym natomiast zbytnie natężenie dynamiki i bardziej ją zóżnicował, by w większym stopniu wydobyć orkiestrową kolorystykę tego arcymistrza instrumentacji. Ważne w muzycznym przebiegu sola skrzypcowe należały do ukrytego tym razem w kanale Michała Kowalczyka.

 

Szeherezada 621-675

 

Jest to wznowienie jej wersji scenicznej sprzed ośmiu lat. Bohaterowie z arabskiego cyklu baśni: sułtan Szahrijar i jego wiarołomna żona Zobejda za sprawą scenerii i kostiumu przeniesieni zostali do współczesności, swojego rodzaju klubu BDSM. Pod względem perfekcji największe wrażenie tego wieczora wywarł Rhaphel Molenaar jako zdradzony mąż, natomiast w pamięci zapisało się popisowe pas de deux Zobejdy (Julia Bielska) i Służącego (Igor Przybyła), z tancerką okręcającą się spiralnym ruchem wokół partnera. Niewątpliwie w przypadku bytomskiego zespołu mamy do czynienia z jednym z najlepszych w Polsce, zarówno w odniesieniu do solistów, jak i koryfejów oraz corps de ballet. I wbrew pozorom, ci ostatni w dużej mierze decydują o poziomie całości.

                                                                     Lesław Czapliński