Przegląd nowości

Iwaszkiewicz i muzyka

Opublikowano: środa, 21, styczeń 2026 22:09

Reżyser spektaklu Teatru Telewizji Dzień listopadowy, ale zrealizowanego w technice filmowej, Jan Kidawa-Błoński, powiedział, że jest to przedstawienie pełne smutku, bo wszystkie postacie są nieszczęśliwe. Trochę chciał z tą opinią polemizować odtwórca głównej roli męskiej Olaf Lubaszenko, powołując się na historie o wiele bardziej smutne, by nie powiedzieć tragiczne, jednak, co do ogólnego nastroju całego przekazu musiał przyznać rację. Jarosław Iwaszkiewicz, autor opowiadania adaptowanego na scenę przez Alicję Regiewicz, nie był w końcu mistrzem polskiej komedii – dodał reżyser i tego stwierdzenia już nikt nie kwestionował, choć Lubaszenko nie stracił dobrego humoru i do końca spotkania z przedpremierową publicznością opowiadał różne żarty. Jaki więc był ten Iwaszkiewicz w spektaklu, który już w tytule zawiera nazwę miesiąca kojarzonego z reguły z cytatem z Nocy listopadowej Wyspiańskiego: „Listopad to dla Polski niebezpieczna pora?”.

 

Dzien listopadowy 1

  

Nie inaczej musiało zatem być również w Dniu listopadowym, choć skala dramatu wydawała się dużo skromniejsza. Poza tym tragedia, jeśli tak można nazwać przebieg fabuły, zaczyna się tutaj wyłaniać stopniowo i bardzo powoli z poszczególnych kwestii wypowiadanych przez kolejne postacie. Napięcie długo nie osiąga kulminacji, co zresztą prawdopodobnie będzie przyczyną niskiego zainteresowania telewizyjnej widowni tym spektaklem, bo trzeba go śledzić w ciszy, skupieniu, co w przypadku oglądania programu telewizyjnego jest czymś absolutnie wyjątkowym. Sam reżyser Kidawa-Błoński przyznał, że nikt by mu nie pozwolił realizować filmu fabularnego w tej konwencji, gdzie przez co najmniej połowę czasu trudno dociec jakie związki i uczucia łączą Karola z jego matką (rola Ewy Wiśniewskiej), a jakie ze służącą i gosposią (Julia Kijowska), czego ta młoda kobieta oczekuje od obu mężczyzn znajdujących się w odosobnionym miejscu, które pełni rolę obiektu agroturystyki itd. Trzeba uważnie śledzić precyzyjnie i bardzo subtelnie skonstruowane przedstawienie, aby zrozumieć jego sens, zapoznać się z konfliktami i niespełnionymi nadziejami. Jedno, co wydaje się absolutnie pewne, że napisane przez Jarosława Iwaszkiewicza opowiadanie z lat 50. jest dziś aktualne, jak rzadko kiedy, że stosunki rodzinne, a zwłaszcza rodziców z dziećmi dorastającymi i dorosłymi, przeżywają poważny kryzys i dlatego ta proza dobrze nadaje się do poruszania naszych serc i umysłów. Historia opowiadana w spektaklu wydaje się trochę pokrewna z inną adaptacją prozy Iwaszkiewicza; nawiązuje do Panien z Wilka w reżyserii Andrzeja Wajdy. Tam również pokłady głęboko ukrytych uczuć i emocji wyłaniają się w drodze kolejnych rozmów, dialogów i wyznań. Jest tam także pewien trick, który zastosował w pokrewnej formie Jan Kidawa-Błoński. Chodzi o nawiązanie już nie tylko do dzieła znanego pisarza, ale do jego realnej, fizycznej osoby. W Pannach z Wilka kamera ni stąd, ni z owąd pokazuje siedzącego spokojnie na ławce samego pisarza, wówczas jeszcze żyjącego. 


W Dniu listopadowym kamera w końcowych scenach najeżdża na archiwalne zdjęcie autora opowiadania z jednym ze swoich dzieci, co jest wyraźną sugestią, że to ojciec głównego bohatera, niegdyś właściciel posiadłości, która dziś pełni rolę bazy turystycznej. Do pełniejszej identyfikacji zrealizowanego przedstawienia z jego autorem posłużył jeszcze jeden drobny, a może wcale nie taki niewielki element użyty w produkcji telewizyjnego filmu – Menuet na fortepian skomponowany przez samego Iwaszkiewicza. Jest on ścieżką dźwiękową w początkowej sekwencji spektaklu Teatru Telewizji i trzeba dużej uwagi, by się zorientować, co to za muzyka.

 

Dzien listopadowy 2

 

Użyto jej jednak nieprzypadkowo, tak jak w filmie Panny z Wilka wykorzystano nieprzypadkowo muzykę kuzyna pisarza, Karola Szymanowskiego. Niewiele osób wie, że wieloletni Prezes Związku Literatów Polskich w swych młodych latach marzył o karierze muzyka i kompozytora, być może naśladując w tym względzie swego starszego krewnego Karola Szymanowskiego. Wiadomo, że różne kompozycje, które zapisał na papierze nutowym pokazywał Szymanowskiemu prosząc o opinię, niestety nie spotkał się z pozytywną oceną ani zachętą do dalszej pracy.

 

 Dzien listopadowy 3

 

Przez całe życie był jednak wrażliwym odbiorcą muzyki, jej znawcą i sporo o niej, i dla niej napisał. Twórcy Dnia listopadowego odnaleźli w zapiskach pisarza drobny utwór na fortepian, owego Menueta, który stanowi dziś oprawę tej bardzo uwspółcześnionej historii dziejącej się tu i teraz. Jarosław Iwaszkiewicz miał jeszcze w późniejszym wieku dosyć szczególne marzenie – liczył na przyznanie mu literackiej Nagrody Nobla, do czego jednak nigdy nie doszło. A zatem opisywana w spektaklu historia, w której smutek bohaterów wynika z niespełnienia ich rozmaitych marzeń, oczekiwań, nadziei czy pragnień, także łączy się pośrednio z autorem Dnia listopadowego. 

                                                              Joanna Tumiłowicz