Przegląd nowości

Sceny rodzajowe i wizje rewolucyjne z bliżej nieokreślonych stron... - Boska komedia 2025

Opublikowano: niedziela, 14, grudzień 2025 18:03

Dziwią zatem językowe realia, a więc obdarzenie świata pracy mową śląską, a wyzyskiwaczy literacką polszczyzną, mimo że ci ostatni są niemieckiego pochodzenia. Wynika to raczej z dramatu Gerharda Hauptmanna, stanowiącego materiał fabularny spektaklu Mai Kleczewskiej Tkocze, zrealizowanego w katowickim Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego, i jest odpowiednikiem zastosowanego w nim zabiegu.

 

Boska komedia 25

 

Otóż niemiecki Noblista z 1912 roku napisał go dwadzieścia lat wcześniej w niemieckim dialekcie mieszkańców z dolnośląskiej Bielawy. Sam zresztą pochodził z nieodległych okolic. Poza tym jednak nic bliżej nie konkretyzuje lokalizacji zdarzeń przywołanych w omawianym spektaklu i zdaje się on niewiele mieć wspólnego ze Śląskiem, poza wyświetlanymi na początku na ekranie widokami z przemysłowej metropolii.

 

Boska komedia 26

 

Prosiło się zatem o skorzystanie z przyjętej dziś praktyki przepisywania klasycznych tekstów i zastąpienie Dreissigerów bardziej związanymi z tym regionem Donnersmarckami, a dramatu tkaczy tożsamościowymi problemami górników tracących grunt pod nogami w związku z zamykaniem kopalń. Zwłaszcza że rozgrywane we współczesnych strojach (kost. Konrad Parol) niektóre ustępy utworu Hauptmanna brzmią szczególnie anachronicznie, kiedy jest w nich mowa o dojmujacej nędzy i głodzie.


Wciąż aktualnym pozostaje natomiast wyzysk pracowników, mogący skutkować ich radykalizacją prowadzącą do trudnych do przewidzenia i opanowania wybuchów społecznego gniewu, którego prersonifikacją staje się proletariacka megiera. Sugestywne sceny żywiołowego, jakby na poły kibolskiego buntu, utrzymane w ekspresjonistycznej poetyce, budzą raczej skojarzenia z apokaliptyczną wizją tego rodzaju wystąpień w Nieboskiej komedii, z których nikt nie wychodzi zwycięzcą.

 

Boska komedia 27

 

A zatem, czy pomiędzy pokornym znoszeniem jarzma a zniszczeniem znanego dotąd świata nie istnieje żadne pośrednie rozwiązanie? Przedstawienie, stanowiące rodzaj ostrzeżenia, zamyka protest song, a zakończenie pozostaje poniekąd otwarte. Znaczny podziw budzić mogą zastosowane hojną ręką środki inscenizacyjne na szeroką skalę.

 

Boska komedia 28

 

Z jednej strony mamy do czynienia z propagowaną przez Georga Fuchsa sceną reliefową, a więc nie idącą w głąb, ale za to usytuowaną w pionie i złożoną z trzech poziomów (dek. Krystyna Łagowska). Na najniższym rozgrywa się sekwencja w robotniczym domu, na środkowym w kantorze, w oberży i w sąsiedniej miejscowości, a na najwyższym w fabrykanckiej rezydencji, stającej się obiektem ataku zrewoltowanego tłumu. 


Jak to obecnie bywa akcja zmultiplikowana zostaje przez transmisję z ręcznej kamery na wspomniany ekran, wskutek czego obrazy ulegają rozszczepieniu i wywołują u widza poczucie niepokoju i niepewności paralelne do oglądanych sytuacji scenicznych. 

 

 Boska komedia 29

 

Największe wrażenie wywierają dynamiczne obrazy z przebiegu rebelii, ze zrytmizowanym ruchem tłumu postaci (ruch sceniczny: Maćko Prusak) i projekcjami wideo w głębi, między innymi płonącej Bramy Brandenburskiej (Krzysztof Garbaczewski). I z unoszącym się w powietrzu Dreissigerem, wygłaszającym monolog i wykonującym akrobatyczne ewolucje.

 

Boska komedia 30

 

Ujęcie tej postaci jest najbardziej zindywidualizowane i posiada znamiona przerysowanej ekspresji, wyodrębniając go w ten sposób spośród plebejskich person. Jej odtwórca Mateusz Znaniecki ma okazję do zaprezentowania wszechstronności swych aktorskich mozliwości. Na wyróżnienie zasłużyła też Barbara Lubos jako oberżystka Welzel, wyeksponowana za sprawą zbliżenia na ekranie podczas wygłaszania monologu. Przedstawienie posiada głównie zespołowy charakter zgodnie z panoramicznym, a zarazem kalejdoskopowym charakterem literackiego pierwowzoru i występującym w nim zbiorowym podmiotem, którym są tytułowi tkacze, spośród których poszczególne charakterystyczne osoby tylko na moment wyodrębniają się i na powrót znikają w tłumie pozostałych.

                                                                  Lesław Czapliński