

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościSłuchaj Mozarta – mówi Rothko
Strona 3 z 3
Uznał, że upoważnia go do tej roli podobieństwo do ojca, jak powiedział – jego DNA i właśnie atmosfera, w której rozpoczął swoje świadome życie. Sam pisze o zadaniu wprowadzania do rozumienia sztuki współczesnej, jej odmianami medytacyjnymi, ale też przeczuciami dehumanizacji i kataklizmu: Perspektywy otwierające się na to, co nieuchwytne; odstręczające, bo wydaje się, że pokazują tak niewiele. Wywierające natychmiastowy wpływ, a jednak tchnące nieskończonością kolory. Głęboko nasycone powierzchnie, które pozostają eteryczne i kruche.
Odkąd pod koniec lat czterdziestych prace Marka Rothki zaczęły budzić zainteresowanie, zatrzymują odbiorców w pół kroku i skłaniają ich do zastanawiania się nad tym, co właściwie zobaczyli – i czy w ogóle coś zobaczyli – tak napisał autor we wstępie do książki, która nie jest wcale uczoną biografią artysty, raczej analizą odczuć własnych. W tej próbie połączenia odczuć wynikających ze słuchania muzyki, z emocjonalnym tworzeniem dzieła malarskiego trzeba było niekiedy rozebrać utwór na czynniki pierwsze, a więc z frazy muzycznej wypreparować poszczególne interwały i w ten sposób doszukiwać się punktów stycznych wyobraźni artysty muzyka i malarza. W czasie rozmowy o książce, którą wydało wydawnictwo słowo/obraz terytoria, w przekładzie Anny Moroz, mieliśmy okazję obejrzeć przykłady obrazów wcześniejszych, figuratywnych, mocno zdeformowanych w oddawaniu rzeczywistości i prowadzących aż do punktu przełomu, do krańca, gdy uproszczone kształty stają się po prostu figurami geometrycznymi, naładowanymi jednak emocją, pulsem, dramatem. Słynni nowatorzy sztuki malarskiej dochodzili do swej specyficznej formy na różne sposoby, np. Jackson Pollock gwałtownym gestem, gdy Marc Rothko wybrał mniej burzliwą medytację. Przy końcu rozmowy Paula Holdengräbera z Christopherem Rothko pojawiło się jeszcze jedno nazwisko muzyka, Johna Cage'a, artystycznego rewolucjonisty, który wprowadził przypadek do kompozycji. Nie mogło go zabraknąć, tak samo jak i wiersza polskiej Noblistki, którą upatrzył sobie w tłumaczeniu angielskim prowadzący rozmowę z synem malarza. Krótka myśl poetki Wisławy Szymborskiej zatytułowana Vermeer, oddaje w sposób maksymalnie prosty nie tylko znaczenie tamtego holenderskiego dzieła, ale także wielkiego, proroczego malarstwa w ogólności: Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum w namalowanej ciszy i skupieniu mleko z dzbanka do miski dzień pod dniu przelewa, nie zasługuje Świat na koniec świata. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||