

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości... Bytomiu zawsze czułem się jak w domu…
Strona 1 z 2
Znów minęło 10 lat, znów czerwcowe obchody, tym razem 80-lecia Opery Śląskiej. Wychowałem się w tym Teatrze. Najpierw na jego widowni, początkowo na kolanach rodziców, potem wpuszczany „na gapę” na balkon II piętra, jak tylko odrobiłem szkolne zadania domowe, wreszcie (ale na krótko) asystent dyrektora aż po lata, kiedy przyjeżdżałem tutaj kierując teatrami operowymi Wrocławia, Łodzi, Warszawy i Poznania, ale dopiero w Bytomiu zawsze czułem się jak w domu.
W kilka tygodni po objęciu dyrekcji Teatru Wielkiego w Warszawie znalazłem się w Operze Śląskiej załatwiając jakieś interesy i tuż przed spektaklem zostałem przywołany kiwnięciem palcem przez słynną Beatryczę Widerę, najstarszą bileterkę jeszcze z czasów lwowskich. Stanęła wokół zgromadzonego zespołu pracownic widowni i wygłosiła do mnie takie oto przemówienie: „… Gratulujemy Panu objęcie stanowiska dyrektora Opery Narodowej. Ale gdybyśmy nie wpuszczały Pana od dziecka na gapę na II balkon… nic by z Pana nie było!”
Ponieważ 14 czerwca 1945 roku Halką rozpoczęto dzieje Opery Śląskiej, realizując co 10 lat na nowo to dzieło, ustanowiono tę piękną bytomską tradycję. Nie sposób opisać i upamiętnić wszystkich śpiewaczek kreujących postać tytułową w kolejnych inscenizacjach Adama Dobosza, Antoniego Majaka, Sławomira Żerdzickiego, Marii Fołtyn i Marka Weissa-Grzesińskiego. Zadania tego podjąłem się dla potrzeb jubileuszowego programu. Kiedy wspomniałem krótko, lub chociaż wymieniłem nazwisko każdej z nich, od Wiktorii Calmy, Jadwigi Lachetówny, Marii Vardi, Janiny Rozelówny, Anny Poraj, Stanisławy Marciniak, Anny Kościelniak, po Ewę Karaśkiewicz czy Krystynę Kujawińską, uprzytomniłem sobie, ze pominięcie nazwisk tenorów śpiewających od 80-ciu lat partę Jontka, to poważna luka w jubileuszowych obchodach.
Więc teraz kilka słów o nich, począwszy od Bogdana Paprockiego, który stał się najwybitniejszym Jontkiem drugiej połowy ubiegłego stulecia. Ale nie On otwiera tę listę. Pierwszym śląskim Jontkiem był Lesław Finze, uczeń Adama Didura, przy którym Paprocki śpiewał początkowo tylko króciutki epizod Górala w III akcie, cierpliwie czekając na ewentualną niedyspozycję starszego kolegi. Nastąpiło to podczas gościnnych występów w czeskiej Ostrawie pod koniec lat 40-tych i odtąd przez ponad pół wieku Bogdan Paprocki stał się królem tenorów polskich i najlepszym – choć niechcianym – narzeczonym moniuszkowskiej Halki. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||